środa, 26 listopada 2014

Rozdział: Dwudziesty Ósmy. ♥

 Dziś jest dzień kiedy mnie wypuszczają. Przyjechała po mnie moja mama i spakowała moje rzeczy w czasie kiedy ja poszłam po wypisanie. Otrzymałam małą karteczkę od przemiłej pielęgniarki i udałam się do wyjścia. Przekroczyłam drzwi szpitala i aż nie mogłam się powstrzymać aby krzyknąć.
-Wolnaaa!
Moja mama wyminęła mnie, śmiejąc się i podeszła do samochodu. Dołączyłam do niej i zajęłam miejsce pasażera.
-To jakie plany?- mama zaczęła rozmowę odjeżdżając z parkingu szpitalnego.
-Dzisiaj spędzę trochę czasu z Kate i Ed, jutro z chłopcami a później z Justinem na kawie.
-Z Justinem?- zdziwiła ją moja odpowiedź.- Z tym Justinem? Bieberem?
Kiwnęłam głową i oparłam się o szybę oglądając drogę, którą już pomału zaczęłam rozpoznawać.
Zaraz będzie mój dom, tak bardzo się cieszę.
Wysiadłam z auta i jak najszybciej pokierowałam się do domu. Wreszcie spędzę trochę czasu w moim łóżku. Może się to wydawać śmieszne ale kiedyś spędzałam w nim większą część swojego czasu. Na pewno trwałoby to do tej pory gdyby nie to, że ostatnio nie mam na to czasu.
Weszłam do mojego pokoju. Wszystko jest na swoim miejscu, nawet materac przyjaciółki leżący w kącie, znajduje się w takiej pozycji w jakiej go ostatnio widziałam.
Rzuciłam się w swoją niebieską pościel. Woń moich perfum zmieszana z płynem do płukania uderzyła do moich nozdrzy. Kocham ten zapach.
Poczułam jak moja kieszeń wibruje powiadamiając mnie o nowym sms-ie.
Od: Ed.
Szykuj się, dziś impreza u Dave'a o 21 będę po ciebie. xoxo

Impreza? Brzmi nieźle.
Wtuliłam się w kołdrę i przymknęłam na chwilę powieki wyobrażając sobie dzisiejszy wieczór. Mam tylko nadzieję, że chłopcy też będą bo stęskniłam się już za tym idiotą.
Moja mama weszła do pokoju nawet nie pukając.
-Chodź, powinnaś coś zjeść.
Odłożyłam pościel na miejsce i ruszyłam za kobietą do kuchni.
Zajęłam miejsce przy małym stoliku opierając głowę na łokciu.
-Dziś idę na imprezę.- Postanowiłam postawić na prawdę zamiast kłamać, że idę do Edwards do hotelu na noc. Zmieniając temat to trochę dziwne, że mimo iż jesteśmy w Melbourne w którym mieszkamy, dziewczyny postanowiły zamieszkać w pokoju hotelowym.
-Kochanie, nie uważasz, że jest to nieco zły pomysł?- ucięła mnie wzrokiem przewracając naleśnika na patelni.- Dopiero wyszłaś ze szpitala, do którego trafiłaś przez imprezowanie. Powinnaś troszkę przystopować.
-Mamo proszę. To był wypadek, ten samochód pojawił się znikąd.
-Rozumiem, ale i tak uważam, że powinnaś sobie odpuścić.- Pod mój nos wylądował ciepły naleśnik z nutellą.
-Ale ja i tak pójdę. - mrugnęłam jej i wzięłam się za jedzenie ponieważ głód dawał swe oznaki.

Za chwilę będą pomnie dziewczyny. Jestem już gotowa.
Nie chciałam zbytnio rzucać się w oczy więc założyłam bordową sukienkę na ramiączkach z kwiecistym wzorem. Do niej dobrałam czarne baleriny i złoty wisiorek. Lekko falowane włosy zarzuciłam na bok.
Usłyszałam dzwonek do drzwi więc wzięłam swoją torebkę i udałam się do wyjścia.
-Hej laski.- przywitałam się z nimi uściskiem i buziakiem w policzek.
To będzie dobra impreza.

piątek, 14 listopada 2014

Ogłoszenia Parafialne!

 Hej misie!
Postanowiłam wrócić i kontynuować to opowiadanie.
Mam nadzieję, że będziecie mnie wspierać i będziecie nieco częściej komentować posty ;)
Rozdział '28' jest w trakcie tworzenia tak więc prawdopodobnie pojawi się już w tym miesiącu.

środa, 11 czerwca 2014

Rozdział: Dwudziesty Siódmy. ♥

Kolejny dzień w tym głupim szpitalu. W dodatku wczoraj zrobili mi jakieś dodatkowe badania i muszę zostać jeszcze trochę w tym szpitalu. Na szczęście dzisiejszy dzień będzie jednym z lepszych ponieważ odwiedza mnie Justin.
-Panno Williams. Leki.- do sali weszła pielęgniarka. Nie ciekawa kobieta, momentami wredna. Wyglądem też nie za miła. Niska, gruba, podstarzała w kręconych krótkich włosach kobieta we wrzynających się w skórę podkolanówkach i szpitalnych drewniakach.- Dziś zabierzemy cię na rozszerzone badania, więc nie będziesz mogła przyjmować gości.- no co za suka! widzieliście wy ją?!
-Coo? Ale jak to?!
-Nie denerwuj się.- do sali weszła milsza pielęgniarka zajmująca się Julią. Podeszła do mnie bliżej i cicho powiedziała.-Jeżeli dziś zrobimy te badania, jutro już będziesz mogła iść do domu.
Nooo to mi się bardziej podoba.
-No to, chodźmy na te badania?
-Jeszcze nie w tej chwili.
Pielęgniarki wyszły a ja wyciągnęłam telefon z pod poduszki aby napisać sms-a.
Do: Justin.
Dziś nie mogę mieć żadnych odwiedzin bo mam jakieś rozszerzone badania :c
Ale jutro już mnie wypuszczają więc będę mieć dużo czasu aby się spotkać
i wszystko omówić ;)

Długo nie musiałam czekać na odpowiedź co mnie nieco zdziwiło.
Od: Justin.
Okej. To za dwa dni w kawiarni przy fontannie o 15.00
Mam nadzieję, że się zjawisz i wreszcie cię poznam osobiście ;*

Dobra, to teraz trzeba jeszcze poinformować Janoskians i Ed i zorganizować cały jutrzejszy dzień.
Do: Edwards, Jai, Luke, Beau, Skip, James.
Jutro wychodzę ze szpitala. Macie prawie całą dobę aby zapewnić mi
jutro dobrze spędzony czas ;*

Nooo to teraz czekam na lawinę propozycji.
Po niecałej minucie mój telefon zaczął wibrować a na ekranie pojawiały się coraz to nowsze sms-y.
Od: James.
Wychodzisz jutro? Ale super! Będę miał wreszcie się z kim podrażnić ;)

Od: Edwards.
Ojeej! Moje love jutro wychodzi! Myślałam, że się nie doczekam. Pusto bez ciebie :c

Od: Beau.
O matko tyle pomysłów! I co ja teraz... wiem! Zrobimy sobie bazy i będziemy się rzucać zgniłymi jajkami! Ten kto nie oberwie nie będzie musiał jeść starego surowego mięsa!

Beau to nie jest najlepszy pomysł... I pomyśleć, że mam teraz całą skrzynkę tym zawaloną.
Do sali przyszła pielęgniarka aby zabrać mnie na badania.

~♥~

Hej! Bardzo was przepraszam, że rozdziały są tak rzadko ale koniec roku i trzeba się przygotowywać na ostatnie sprawdziany. Jutro i w piątek ostatnie i koniec, joł! Tak więc od następnego tygodnia postaram się dodawać częściej ;)
Z góry przepraszam za błędy i za jakość rozdziału ale bardzo boli mnie głowa a chciałam go dziś napisać.
Do następnego ;*

wtorek, 29 kwietnia 2014

Rozdział: Dwudziesty Szósty. ♥

-Halo?
-,,Czy rozmawiam z Natalią Williams?''
-Tak, przy telefonie.
-,,Z tej strony Justin Bieber.''- Ledwo się powstrzymałam od krzyczenia.-,,Jak się czujesz?''
-Już lepiej.- Odpowiedziałam drżącym głosem.
-,,No to fajnie. Pewnie czujesz się tam samotna?''
-Już nie, przed chwilą dostawili mi koleżankę. Nazywa się Julia Roberts.
-,,Oo kojarzę dziewczynę. Była na castingu do teledysku ale nie przeszła, fanka.''
-O to może wezmę na głośno mówiący? Ucieszy się dziewczyna.
-,,Jeszcze bardziej się ucieszy jak wam wizytę jutro złożę, chcę cię lepiej poznać. Pogadamy sobie.''- Justin przyjdzie do szpitala? Do Mnie? Specjalnie żeby Mnie poznać i pogadać? Mi się to śni? -,,Włączyłaś już głośnomówiący?''- w tym momencie nacisnęłam na ikonkę.
-Tak.- odpowiedziałam.- Julia, Justin Bieber dzwoni.- Zwróciłam się do dziewczyny.
-Taa, jasne.- burknęła pod nosem, myśląc, że robię sobie z niej żarty.- Wiesz, że nie można używać telefonów komórkowych na terenie szpitala?
-Ja mogę!
-,,Hej.''
-Aaaaaa! Ja nie mogę! Ty nie kłamałaś! To serio Justin, o matko!- dziewczyna zaczęła krzyczeć a my z Jusem zaczęliśmy się śmiać z jej reakcji.

Do sali weszła pielęgniarka aby dać nam nocną dawkę leków. Nienawidzę ich. Są gorzkie i ohydne. Takie suche albo oślizgłe, blee.
Moja szafka znajdująca się obok łóżka została zapełniona tym wszystkim.
-Długo będę tu jeszcze tkwić?- zapytałam, niechętnie patrząc na tabletki.
-A co, śpieszysz ci się gdzieś?!- co za wredne babsko.
-Tak, śpieszy mi się.- powiedziałam i łyknęłam pierwszą dawkę tabletek.- To długo?
-Jeszcze sobie poczekasz.-spojrzałam tylko na nią spod byka i wzięłam resztę leków.
Położyłam się z powrotem z pozycji siedzącej i odwróciłam plecami do babki, gdy ta poszła do mojej współlokatorki.

~♥~

No, rozdziały pojawiają się coraz częściej, ale chciałabym żeby pojawiały się częściej, natomiast wena lubi zmienną być, haha. Natomiast co do rozdziału, nie podoba mi się on zbytnio. Planowałam go nieco inaczej, ale potraktujmy go jako wprowadzenie ;) Do następnego xoxo

wtorek, 22 kwietnia 2014

Rozdział: Dwudziesty Piąty. ♥

-Proszę o opuszczenie sali, koniec odwiedzin.- Zwróciła się do moich przyjaciół pielęgniarka. Chłopcy posmutniali i tylko pomachali mi ręką, Ed natomiast pożegnała się ze mną ciepłym uściskiem. -Niech pani nie smuta, zaraz będzie miała pani nową koleżankę.-Puściła mi oczko i wyszła. Za taką koleżankę to ja dziękuję.
Przecież jak ona będzie taka jak w tym horrorze, który wcale nie był straszny? Co jeżeli będzie mnie miała za przyjaciółkę, pozabija moich przyjaciół, a na koniec sama zginie przy próbie zabicia mnie? 
Do sali wjechało łóżko z jakąś blondynką. Ja zostałam przesunięta pod okno, a ona została przy drzwiach. Została podłączona do aparatury i do kroplówki. Dostała jakiś zastrzyk i leki, po czym lekarze wyszli zostawiając nas same. Spojrzałam na nią chcąc bardziej jej się przyjrzeć. W pewnym momencie dziewczyna odwróciła się w moją stronę, zmierzając mnie kamiennym spojrzeniem. Aż drgnęłam! Spuściłam wzrok i odwróciłam się na plecy, nie chcąc już nią patrzeć. Blondynka wybuchła śmiechem, a ja nie wiedząc o co chodzi leżałam w bezruchu.
-Pewnie oglądałaś film ,,Współlokatorka''?- odezwała się gdy tylko opanowała śmiech. Kiwnęłam głową.- Spokojnie, ja nie jestem taka zła. Jak się nazywasz?
-Natalia Williams. A ty.?
-Julia Roberts. Czy ty przypadkiem nie jesteś z telewizji? Jesteś dziewczyną Jai'a z Janoskians, prawda? -zadała pytania.
-No tak.- odpowiedziałam krótko.
-Ponoć masz zagrać w tym nowym filmie?
-Nie, jednak nie.
-Czemu? Co się stało? Zrezygnowałaś czy sami cię odrzucili? Filmu jednak nie będzie?
-Wiesz, są rzeczy o których nie trzeba wiedzieć.- Puściłam jej oczko i sięgnęłam po dzwoniący telefon.
-Halo?
-,,Czy rozmawiam z Natalią Williams?''
-Tak, przy telefonie.
-,,Z tej strony Justin Bieber''- ledwo powstrzymałam się aby nie zacząć piszczeć.

~♥~

I mamy rozdział 25! Jejku jak ja dawno nie dodawałam rozdziałów, za co bardzo przepraszam!
A co do rozdziału to, cieszę się z tego, że przerwałam w takim momencie ale nie cieszę się z tego, że jest taki krótki :c no cóż.
A i bardzo dziękuje za prawie 3tyś wyświetleń! Dla was może to mało ale dla mnie przy tak rzadkim dodawaniu czego kolwiek jest to naprawdę baardzoo dużo ♥ Cieszę się że was mam ;) Do następnego misiaki ♥

poniedziałek, 17 marca 2014

Rozdział: Dwudziesty Czwarty. ♥

Kolejny nudny poranek w tym głupim szpitalu, chcę już wyjść! Chcę już spotkać się z Justinem w sprawie teledysku.- Zauważyłam wchodzącego do mojej sali doktora.
-Panie doktorze?- Skinął głową w moją stronę, przeglądając w papierach przyczepionych do mojego łóżka.- Kiedy mnie wypiszecie?
-Niebawem.- Uśmiechnął się i mówił dalej.- Mam dla pani dwie wiadomości. Zacznę może od tej gorszej? Będzie miała pani współlokatorkę.- Na samą myśl przypomniał mi się niedawno oglądany film o tym tytule. Co jak ona też będzie taka stuknięta? Co jak będzie chciała pozabijać moich przyjaciół a na końcu mnie?
-A mogę zaprotestować?
-Nie. Ma pani pilnie czekających na pani pobudkę gości. Zaprosić? Błagam niech pani powie, że tak bo zaraz mi szpital rozsadzą.- Kiwnęłam niechętnie głową. Lekarz wyszedł zamykając drzwi, przez szybę widziałam tylko, że coś mówił i gwałtownym ruchem się odsunął. W tym momencie do mojej sali wbiegło Janoskians i Edwards.
-Niespodzianka!- krzyknęli wszyscy jak na komendę tak hucznie, że prawie wyskoczyłam z łoża.
-O jeju! Jak miło mi was widzieć! Tak bardzo się za wami stęskniłam!
-My za tobą też, ale teraz opowiadaj! Jak ty tu wylądowałaś ciamajdo?- Zapytał Beau siadając mi prawie na nogach.
-Ohh. Byłam u znajomych Katy, troszkę się popiło, potknęłam się lecąc na rozpędzony w moją stronę samochód. Koniec.- Uśmiechnęłam się najmilej jak potrafiłam, musiało to wyglądać serio komicznie, haha.
-Kiedy wyłazisz?
-Wkrótce... Ale! Mam dla was newsa. Normalnie usiądźcie bo padniecie!- Wszyscy spojrzeli na mnie jak na idiotkę, przyzwyczaiłam się mimo iż i tak zawsze to ja mam rację.- Dobra, jak chcecie... Bieber chce żebym wystąpiła w jego teledysku, ale pewnie was to nie rusza i w ogóle...
-CO?!- Krzyknęli bliźniaki a ja zwijałam się ze śmiechu z ich reakcji.- Kłamiesz, prawda?- kiwnęłam na nie. Ich reakcja, hahaha nie do opisania.
-Ile będziecie jeszcze w Malbourne? Może załapiecie się na moje spotkanie z Jusem, on ma tu przyjechać...
-Za pięć dni jedziemy, Ed za cztery.
-No to może zdążycie.

~♥~

Na początek chciałam was przeprosić za tak beznadziejny i w dodatku krótki rozdział! Po prostu masakra jakaś... Nie będę się usprawiedliwiać tym, że rozdział był pisany na szybko bo miałam kupe czasu żeby wyszedł lepiej. To moje zadanie was zadowolić a jak na razie widzę, że was tylko zawiodłam. Postanawiam poprawę, bo wiem, że jestem najgorszą pisarką świata, haha i dobrze mi z tym. Ale nie, naprawdę biorę się za siebie żeby to miało i ręce i nogi i bardzo wam dziękuję za tą liczbę wyświetleń *o* dziękuję, że jesteście ze mną, kocham was i do następnego (już lepszego) rozdziału. Big Love ♥

sobota, 8 marca 2014

Rozdział: Dwudziesty Trzeci cz. 2.♥

Ale boli mnie głowa, jeszcze ten dokuczliwy dźwięk przy moim lewym uchu, nie daje mi spokoju.- Pomyślałam dotykając bolące miejsce. W ogóle to gdzie ja jestem? Otworzyłam oczy czego pożałowałam. Bijąca biel poraziła mnie po oczach. Przetarłam je ręką i powoli otworzyłam je ponownie. Białe ściany, duże okno z niebieskimi zasłonami, dziwne łóżko obok, jakaś głośna maszyna obok i jeszcze te żyłki w mojej lewej ręce. Zaraz, czy ja jestem w szpitalu?! Jeszcze raz rozejrzałam się i tym razem dodatkowo zauważyłam duże szklane drzwi. Ale czemu? Kurcze, jeszcze tak bardzo chce mi się siku.
Do mojej sali weszła pielęgniarka.
-Dzień dobry. Widzę, że już się wybudziłaś, jak się czujesz?
-Ymm, możesz mi powiedzieć- wygląda na bardzo młodą dlatego nie zwróciłam się do niej ,,Pani''- ile już tu leżę? I dlaczego?
-Już trzeci dzień. Zostałaś potrącona przez samochód i uderzyłaś głową w asfalt.- Uśmiechnęła się.- To cud, że przeżyłaś. A teraz powiedz mi jak się czujesz.
-Strasznie boli mnie głowa. Czy jest tu ktoś z mojej rodziny lub znajomych?
-Rozumiem. Tak zawołać?- kiwnęłam głową.- Dobrze a więc zaraz tu przyjdą.
Wyszła z sali a chwilę później wpadli moi rodzice i Katy. No i cały wywiad się zaczął, w ogóle wow, nie dostałam ochrzanu za to, że byłam pijana.
-Natalia, mam dla ciebie złą wiadomość. Nawet hiper złą.- kiwnęłam głową aby mówiła dalej.- No bo pamiętasz jak miałaś grać w tym filmie, no nie? To właśnie, jednak nie masz głównej roli tylko krótką scenkę i jednak miałaś przyjechać wczoraj bo plany się zmieniły i...
-Co?! Oni chyba sobie żartują! Co im odpowiedziałaś?!
-Uspokój się bo nie wolno ci się denerwować. Odpowiedziałam im, że nie przyjedziesz bo miałaś mały wypadek i twoją rolę zagra Sara.- Myślałam, że wybuchnę. Nie dosyć, że z głównej roli spadłam na małą scenkę, bo jestem nie doświadczona, to jeszcze przyśpieszyli mi przyjazd chociaż pierwszy termin był na za cztery dni, to jeszcze ta krowa Sara gra za mnie?! Z wściekłości poleciały mi łzy.
-Nie wierzę jak mogli wziąć tą krowę? Przecież ona się nie nadaje!- zaczęłam płakać i poprosiłam aby opuścili salę bo chcę zostać sama. Moja życiowa szansa przeszła mi koło nosa. Miło. W pewnym momencie wpadłam w taki szał, że pielęgniarka przyszła dać mi leki na uspokojenie, po których zasnęłam. Zawsze musi być źle aby potem mogło być dobrze.

Obudziłam się a przy moim krześle siedziała uradowana Katy.
-Co cię tak cieszy?- zapytałam ziewając i przecierając oczy ręką.
-Tylko uważaj żeby ci się kroplówka nie odpięła jak będziesz piszczeć.- Ohh co może być takiego wspaniałego w jej wiadomości żebym musiała piszczeć?- BIEBER CHCE ŻEBYŚ WYSTĄPIŁA W JEGO TELEDYSKU!
-Co?! Boże naprawdę?!- oczy powiększyły mi się, a serce zaczęło walić niczym młot. Katy kiwnęła głową na tak.- Aaaaaaaaaa!! O boże!!!! Nie wierzę!!!! Aaaaaaa!!!! Nie wierzę Justin Bieber chce żebym wystąpiła w jego teledysku!- Zaczęłam płakać przy czym dostałam jakiejś padaczki szczęścia, haha.
-Powiedziałam, że nie możesz.- wyglądała dość poważnie.
-CO POWIEDZIAŁAŚ?!- zaczęła się śmiać.
-Żartuję! Powiedziałam, że oddzwonisz jak tylko wyjdziesz ze szpitala.- Moja radość wróciła.

~♥~

Rozdział ogólnie pisany na szybko więc zrozumiem jeżeli wam się nie spodoba :)

poniedziałek, 3 marca 2014

Rozdział: Dwudziesty Trzeci Cz. 1. ♥

Hej. Tak jeszcze przed rozdziałem chciałabym zaprosić was do czytania mojego drugiego bloga (nie opowiadania) nataliaalove.blogspot.com/ mam nadzieję, że wpadniecie ;) Mile widziane komentarze ;*


-To co, może idziemy do mnie na chatę? Starych nie ma, to się jakiś melanż zrobi.
Wszyscy byli na tak oprócz mnie. Nie jestem pewna.
-Will?
-No ale, no wiecie.- podrapałam się po głowie i spuściłam wzrok na buty.
-Wyluzuj, chodź.
Po drodze chłopaki wstąpili jeszcze do sklepu. Kupili 2skrzynki piwa i flaszkę.
Weszliśmy na teren tych nieco bogatszych domów. Do nich także należał dom Jake'a.
Chłopak wyjął ze spodni klucz i pchnął drzwi.
-Czujcie się jak u siebie.- Powiedział i poszedł do kuchni. Rozejrzałam się nieco. Muszę przyznać, że ta okolica świetnie pasuje do wnętrza tego domu. Wszystkie ściany na biało z pozłacanymi listwami i białymi dywanami. Jak można mieć biały dywan posiadając psy? Przecież trzeba by było prać i prać go aż w końcu stracił by wdzięk.- Wiem, że ma psy ponieważ słyszałam ich szczekanie z podwórka.- Na ścianie w salonie wisiała plazma z kinem domowym. Czarna skórzana kanapa i dwa fotele*. Na ścianie duże akwarium z małymi rybkami. Kuchnia cała biała jak ściany z różniącymi się srebrnymi uchwytami. Muszę jeszcze dodać, że wszędzie jest pełno kwiatów i drzewek.
Wszyscy rozsiadliśmy się w salonie. Na początku zaczęło się po piwie a gdy było już ciemniej impreza zaczęła się rozkręcać.


-To co Williams, jeszcze po jednym?- Zapytał mnie Mike, trzymając szklaną butelkę w ręku.
-D-d-da-dawj**.
Chłopak zapełniał mój kieliszek w czasie gdy ja odpalałam skręta. Jeszcze nigdy się tak dobrze nie bawiłam!
Zaciągnęłam się a mój kieliszek został już uzupełniony. Wzięłam go w rękę i czekając na chłopaka przybiłam z nim i zamachnęłam się ręką, wlewając alkohol do buzi.
-E-ej? Gdzie Ka-Kat?- zapytałam Michela siedzącego obok.
-Chyba poszła na taras.- Odpowiedział plącząc język.
Wyszłam na zewnątrz. Parker siedziała przy ogrodzeniu za którym znajdowały się psy. Aha! Zagadka rozwiązana, już wiem czemu ma białe dywany.
-Will, wracajmy już.- Powiedziała prawie trzeźwo, a może nawet i nie prawie ale całkowicie.
-No weź Katy impreza dopiero się rozkręca!- krzyknęłam rozbawiona znowu się zaciągając. Spojrzałam na nią i jej oczy mnie uwiodły.- No dobra chodź.- Weszłam z powrotem do domu.- Chłopki my się zbirmy (zbieramy).
Opuściłyśmy posesję Jake'a i poszłyśmy w stronę domu. Zapaliłam tym razem papierosa, w tym momencie potknęłam się o coś. W moich oczach zabłysło światło, a po chwili poczułam jak coś we mnie uderza z niesamowitą siłą. Jedyne co pamiętam to rozpaczliwy krzyk Katy.


~♥~
*Chodzi mi o takie fotele jakby worki, że jak usiądziesz to się zapadają i one są takie przy ziemi, przepraszam nie wiem jak się nazywają.
**dawj napisałam specjalnie gdyby ktoś nie zrozumiał o co mi chodziło ;)
A więc kolejny rozdział już jest, a raczej jego pierwsza część. Kolejną część postaram się dodać szybko a może nawet w tym tygodniu mi się uda. Przepraszam, że taki krótki ale nie wiedziałam zbytnio jak to opisać :\
Komentarze mile widziane ♥

poniedziałek, 3 lutego 2014

Rozdział: Dwudziesty Drugi. ♥

 Ohh nie, tylko nie matematyka. Nie lubię tego przedmiotu. Natomiast nauczycielka któa go uczy jest najlepsza. Czemu dobrzy nauczyciele uczą złych przedmiotów?
Weszłam do klasy i zajęłam swoje miejsce pod oknem. Chwilę później dołączyła do mnie rozchichotana Katy, która ma w tej szkole więcej przyjaciół niż ja. Chyba nie mam tu nikogo oprócz niej i chłopaków. Chociaż nie. Teraz mam tylko ją.
-Co to ma być?!- pod moje ręce trafiło czasopismo modowe z grubą okładką.
-Gazeta?- poziom wnerwienia Sary wzrósł o stopień.
-Ja nie pytam co to jest, tylko kto na niej jest?!- Przyjżałam się bardziej. No tak. Jestem na okładce magazynu TeenVogue. Ulubiona lektura sylikonowej. No to teraz mam jeszcze dodatkowo na głowie wkurwioną Sarę, która znając życie będzie się na mnie o to mścić do końca życia. -Nie daruję ci tego Williams.
Powiedziała przez zęby i zabierając gazetę usiadła na swoim miejscu, gdyż przyszła pani Lawrence.
-Dzień Dobry wszystkim.- przywitała się i nie czekając na odpowiedź zajęła swoje miejsce, zajmując się sprawdzaniem obecności. Po jakimś czasie doszła do mojego nazwiska i tu się zatrzymała.- Williams. Nie ma.
-Jestem.- Spojrzała na mnie a ja się ładnie uśmiechnęłam. Pani Lawrence może i jest jedną z najfajniejszych nauczycielek w szkole, ale gdy jej podpadniesz, wiedź, że jesteś już stracony.
-Jak miło cię znów widzieć.- Zamknęła dziennik i usiadła teraz wygodniej na biurku.- Co tam słychać w wielkim świecie?- To pytanie mnie zadziwiło. Niby lubi wszystich tak samo ale ma swoich ulubieńców-kujonów. Interesuje się tylko ich życiem. Ja do nikogo takiego nie należę więc nie mam pojęcia skąd u niej taka ciekawość.
-Wszystko okej. Przyjechałam teraz tu na trochę z nadzieją, że troszkę sobie odpocznę a tu lipa.
-A słyszałam, że dostałaś rolę w filmie.
-Tak, będę odgrywać główną rolę.
-Życzę ci powodzenia.- Puściła mi oczko i podeszła do tablicy mażąc coś po niej markerem.- No ale czas przejść do zajęć. Tak więc panie Cooper proszę do tablicy.

-No to gdzie idziemy?- zapytała Katy gdy wyszłyśmy ze szkoły. Chciałam iść do domu ale nie chce mówić tego głośno bo wyjdzie, że jestem jakaś przewrażliwiona albo coś.- Może do skateparku?
-Okej tylko zachaczymy o dom to wezmę deske.
-O nie, nie. Ty jeździć nie będziesz. Jeszcze sobie coś zrobisz a za trzy dni lecimy do L.A!- krzyknęła entuzjastycznie Katy ciągnąc mnie za rękę.
Wspiełam się na jedną z ramp i wyciągnęłam nogi. Jeszcze tylko jednej rzeczy mi brakuje...
-Trzymaj.- blondynka podała mi szklaną butelkę z promilami w środku. Taak to jest to. Nie to, że jestem jakąś uzależnioną albo coś, ale od kąd mieszkam tutaj i przyjaźnie się z Katy i jej kilkoma znajomymi, lubię sobie tak spędzać wolne chwile.
Od razu otworzyłam zapalniczką mocno zassany kapsel i wzięłam łyka. W tym momencie mój telefon zawibrował co oznaczało nową wiadomość.
Od: Jai ♥.
,,Tęsknię. Kurcze jesteśmy tak daleko od siebie.''
Oo to słodkie, odpiszę mu.
Do: Jai ♥.
,,Ja też. Gdzie tak dokładnie teraz jesteście i do kiedy?''
Od razu dostałam odpowiedź. Gdyby nie to, że jesteśmy ze sobą tak blisko, powiedziałabym do telefonu ,,czy ty mnie podrywasz?''. No ale jak może mnie podrywać skoro jest moim chłopakiem i tylko jego kocham?
Od: Jai ♥.
,,Ooo odpisałaś <3 Jesteśmy obecnie w L.A i zostajemy tu do następnego tygodnia, i potem jesteśmy w Melbourne.''
To serduszko przy kontakcie zaczyna mnie nurtować, a tęsknota bardziej zżerać. A tak po za tym, Jai nie wie jeszcze, że za trzy dni może mnie spotkać. To dopiero będzie miał niespodziankę misiek.


~♥~


Przepraszam, że tak długo nie dodawałam rozdziałów ale jakoś weny nie miałam :C
A i bardzo, ale to bardzo dziękuje za to 1890 wejść. To może się wydawać niektórym mało, ale dla mnie to naprawdę wiele znaczy i dodaje motywacji do dalszego pisania. Kocham was i do następnego ;**

wtorek, 10 grudnia 2013

Rozdział Dwudziesty Pierwszy ♥

Otworzyłam oczy, leniwie się przeciągnęłam i wstałam z łóżka, szurając kapciami po panelach. Przechodząc przez korytarz natrafiłam na lustro. Ahh taka tam sobie ja ze sterczącymi na wszystkie strony, włosami. Ziewając weszłam do kuchni w której jest już moja mama.
-Hej.- przywitałam się z nią siadając na krzesło. Podparłam głowę rękoma i czekałam na reakcję z jej strony.
-Hej.- uśmiechnęła się, stawiając mi miskę płatków pod nosem.- Idziesz dzisiaj do szkoły?
Spojrzałam w stronę lodówki, przy której wisiał kalendarz i mój plan lekcji.
-Mamo. Na czwartą lekcję? Serio?- Kiwnęła głową.
-Dawno cię tam nie było.
Złapałam za łyżkę i zaczęłam jeść śniadanie.
Już sobie wyobrażam ich nienawiść. No bo w końcu jak ta szara myszka mogła zdobyć jaką kolwiek popularność. Już widzę te iskierki zazdrości w oczach Sary.
Po zjedzeniu zostawiłam miskę na stole i poszłam do pokoju po ciuchy z którymi poszłam do łazienki, aby wziąć prysznic. Po szybkim orzeźwieniu skóry i wytarciu jej ręcznikiem ubrałam się, umalowałam i rozczesałam włosy, które opadły mi na ramiona. Poszłam do pokoju spakować do torby najważniejsze rzeczy. (Czyt. telefon, słuchawki, aparat, zeszyt, długopis, kosmetyki i lusterko.)Gotowa stanęłam przy drzwiach aby założyć buty.

Tak wyglądam.
Pożegnałam się z mamą i wyszłam z domu wybierając numer do Katy.
Po trzech sygnałach odebrała.
-,,Halo?''
-No gdzie ty jesteś?
-,,Jezzu, Will nie strasz. W szkole. Jest teraz biologia. Pani Watson się pyta kiedy to szanowna księżniczka pojawi się w szkole.''
-Chodzi o mnie? Właśnie jestem w drodze. Akurat wyrobię się na w-f na którym i tak nie będę ćwiczyć. Haha.
-,,No to jest nas dwie, haha.''
-Ej? Jest panna ważna?
-,,Chodzi ci o Sarę? Jest i wygląda na to, że humor jej zbrzydł jak mnie zobaczyła. A co to będzie jak zobaczy ciebie. Haha.''
-Ej dobra widzimy się zaraaz! Właśnie wchodzę do szkoły.
Rozłączyłam się. Podeszłam do mojej zielonej szafki, odblokowałam ją szyfrem i masa karteczek pod tytułem ,,dasz mi autograf?'' czy ,,Umówisz się ze mną'' spadła mi na głowę. Nie, nie umówię się z tobą. Serio chcesz autograf od mnie? Wolne żarty.
Wyjęłam z szafki tylko okulary przeciwsłoneczne i zatrzaskując ją (szafkę) poszłam w stronę szkolnego boiska. Usiadłam sobie na ławeczce i założyłam okulary słoneczne. Wyjęłam telefon z bocznej kieszeni żeby napisać sms.
Do: Edwards
,,Szkoło witaj :<''
Długo nie czekałam na odpowiedź.
Od: Edwards.
,,Super, ale ja chce spać''
Dzięki, że mnie wspomagasz w tym trudnym jakże dla mnie dniu.
-Hej misia.-rzuciła (mocno przytuliła) się na mnie Parker.- Miło, że jesteś.
-Taak, bardzo miło. Zbliżają się kłopoty.
Zauważyłam idące w naszą stronę plastiki. Sara, Emma i Julia. Super.
Sylikonowa (Sara) podeszła bliżej i stanęła przed nami. Oznajmiła mi, że ma dla mnie propozycję nie do odrzucenia i prosiła mnie na słówko.
-Okej. A więc my jesteśmy te ładne i fajne, a ty jesteś ta sławna. Masz okazję dołączyć do naszej elity. Wchodzisz?
Are you okay?
 -Jaaasneee! Jak tylko będę miała tyle sylikonu w cyckach co ty, to się od razu zgłoszę!- Zrobiłam minę mniej więcej na nią (jedno oko zamknięte, usta szeroko otwarte, kciuk do góry) i wróciłam do Katy aby razem pośmiać się z wysiłków fizycznych innych.










---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Jejku przepraszam, że tak długo nic nie dodawałam, ale szkoła więcej nauki, duużoo czasu i brak weny twórczej. Oczywiście jak zawsze napiszę, że postaram się to zmienić, ale naprawdę staram się, to nie moja wina, że wena ma mnie w dupie i poszła cieszyć innych xD. A teraz tak na serio to, postaram się dodawać częściej posty- tak wiem powtarzam się.- Następny rozdział postaram się napisać na następny piątek może szybciej (lub później) a potem to jeszcze tak w okresie świąt i dzień, dwa przed sylwestrem (Pati u mnie będzie :D) albo po. (Na pewno nie dzień po sylwetrze bo trzeba odsypiać). Ferie mam w tym roku pierwsza więc myślę, że będzie git. Sorry, że się tak rozpisałam (Ojejciu!) pozdrawiam, kocham <3 do następnego. +Dziękuję za tą sporą ilość wyświetleń *-* kocham <3