Kolejny nudny poranek w tym głupim szpitalu, chcę już wyjść! Chcę już spotkać się z Justinem w sprawie teledysku.- Zauważyłam wchodzącego do mojej sali doktora.
-Panie doktorze?- Skinął głową w moją stronę, przeglądając w papierach przyczepionych do mojego łóżka.- Kiedy mnie wypiszecie?
-Niebawem.- Uśmiechnął się i mówił dalej.- Mam dla pani dwie wiadomości. Zacznę może od tej gorszej? Będzie miała pani współlokatorkę.- Na samą myśl przypomniał mi się niedawno oglądany film o tym tytule. Co jak ona też będzie taka stuknięta? Co jak będzie chciała pozabijać moich przyjaciół a na końcu mnie?
-A mogę zaprotestować?
-Nie. Ma pani pilnie czekających na pani pobudkę gości. Zaprosić? Błagam niech pani powie, że tak bo zaraz mi szpital rozsadzą.- Kiwnęłam niechętnie głową. Lekarz wyszedł zamykając drzwi, przez szybę widziałam tylko, że coś mówił i gwałtownym ruchem się odsunął. W tym momencie do mojej sali wbiegło Janoskians i Edwards.
-Niespodzianka!- krzyknęli wszyscy jak na komendę tak hucznie, że prawie wyskoczyłam z łoża.
-O jeju! Jak miło mi was widzieć! Tak bardzo się za wami stęskniłam!
-My za tobą też, ale teraz opowiadaj! Jak ty tu wylądowałaś ciamajdo?- Zapytał Beau siadając mi prawie na nogach.
-Ohh. Byłam u znajomych Katy, troszkę się popiło, potknęłam się lecąc na rozpędzony w moją stronę samochód. Koniec.- Uśmiechnęłam się najmilej jak potrafiłam, musiało to wyglądać serio komicznie, haha.
-Kiedy wyłazisz?
-Wkrótce... Ale! Mam dla was newsa. Normalnie usiądźcie bo padniecie!- Wszyscy spojrzeli na mnie jak na idiotkę, przyzwyczaiłam się mimo iż i tak zawsze to ja mam rację.- Dobra, jak chcecie... Bieber chce żebym wystąpiła w jego teledysku, ale pewnie was to nie rusza i w ogóle...
-CO?!- Krzyknęli bliźniaki a ja zwijałam się ze śmiechu z ich reakcji.- Kłamiesz, prawda?- kiwnęłam na nie. Ich reakcja, hahaha nie do opisania.
-Ile będziecie jeszcze w Malbourne? Może załapiecie się na moje spotkanie z Jusem, on ma tu przyjechać...
-Za pięć dni jedziemy, Ed za cztery.
-No to może zdążycie.
~♥~
Na początek chciałam was przeprosić za tak beznadziejny i w dodatku krótki rozdział! Po prostu masakra jakaś... Nie będę się usprawiedliwiać tym, że rozdział był pisany na szybko bo miałam kupe czasu żeby wyszedł lepiej. To moje zadanie was zadowolić a jak na razie widzę, że was tylko zawiodłam. Postanawiam poprawę, bo wiem, że jestem najgorszą pisarką świata, haha i dobrze mi z tym. Ale nie, naprawdę biorę się za siebie żeby to miało i ręce i nogi i bardzo wam dziękuję za tą liczbę wyświetleń *o* dziękuję, że jesteście ze mną, kocham was i do następnego (już lepszego) rozdziału. Big Love ♥
-Panie doktorze?- Skinął głową w moją stronę, przeglądając w papierach przyczepionych do mojego łóżka.- Kiedy mnie wypiszecie?
-Niebawem.- Uśmiechnął się i mówił dalej.- Mam dla pani dwie wiadomości. Zacznę może od tej gorszej? Będzie miała pani współlokatorkę.- Na samą myśl przypomniał mi się niedawno oglądany film o tym tytule. Co jak ona też będzie taka stuknięta? Co jak będzie chciała pozabijać moich przyjaciół a na końcu mnie?
-A mogę zaprotestować?
-Nie. Ma pani pilnie czekających na pani pobudkę gości. Zaprosić? Błagam niech pani powie, że tak bo zaraz mi szpital rozsadzą.- Kiwnęłam niechętnie głową. Lekarz wyszedł zamykając drzwi, przez szybę widziałam tylko, że coś mówił i gwałtownym ruchem się odsunął. W tym momencie do mojej sali wbiegło Janoskians i Edwards.
-Niespodzianka!- krzyknęli wszyscy jak na komendę tak hucznie, że prawie wyskoczyłam z łoża.
-O jeju! Jak miło mi was widzieć! Tak bardzo się za wami stęskniłam!
-My za tobą też, ale teraz opowiadaj! Jak ty tu wylądowałaś ciamajdo?- Zapytał Beau siadając mi prawie na nogach.
-Ohh. Byłam u znajomych Katy, troszkę się popiło, potknęłam się lecąc na rozpędzony w moją stronę samochód. Koniec.- Uśmiechnęłam się najmilej jak potrafiłam, musiało to wyglądać serio komicznie, haha.
-Kiedy wyłazisz?
-Wkrótce... Ale! Mam dla was newsa. Normalnie usiądźcie bo padniecie!- Wszyscy spojrzeli na mnie jak na idiotkę, przyzwyczaiłam się mimo iż i tak zawsze to ja mam rację.- Dobra, jak chcecie... Bieber chce żebym wystąpiła w jego teledysku, ale pewnie was to nie rusza i w ogóle...
-CO?!- Krzyknęli bliźniaki a ja zwijałam się ze śmiechu z ich reakcji.- Kłamiesz, prawda?- kiwnęłam na nie. Ich reakcja, hahaha nie do opisania.
-Ile będziecie jeszcze w Malbourne? Może załapiecie się na moje spotkanie z Jusem, on ma tu przyjechać...
-Za pięć dni jedziemy, Ed za cztery.
-No to może zdążycie.
~♥~
Na początek chciałam was przeprosić za tak beznadziejny i w dodatku krótki rozdział! Po prostu masakra jakaś... Nie będę się usprawiedliwiać tym, że rozdział był pisany na szybko bo miałam kupe czasu żeby wyszedł lepiej. To moje zadanie was zadowolić a jak na razie widzę, że was tylko zawiodłam. Postanawiam poprawę, bo wiem, że jestem najgorszą pisarką świata, haha i dobrze mi z tym. Ale nie, naprawdę biorę się za siebie żeby to miało i ręce i nogi i bardzo wam dziękuję za tą liczbę wyświetleń *o* dziękuję, że jesteście ze mną, kocham was i do następnego (już lepszego) rozdziału. Big Love ♥
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Komentarz mile widziany ♥