poniedziałek, 17 marca 2014

Rozdział: Dwudziesty Czwarty. ♥

Kolejny nudny poranek w tym głupim szpitalu, chcę już wyjść! Chcę już spotkać się z Justinem w sprawie teledysku.- Zauważyłam wchodzącego do mojej sali doktora.
-Panie doktorze?- Skinął głową w moją stronę, przeglądając w papierach przyczepionych do mojego łóżka.- Kiedy mnie wypiszecie?
-Niebawem.- Uśmiechnął się i mówił dalej.- Mam dla pani dwie wiadomości. Zacznę może od tej gorszej? Będzie miała pani współlokatorkę.- Na samą myśl przypomniał mi się niedawno oglądany film o tym tytule. Co jak ona też będzie taka stuknięta? Co jak będzie chciała pozabijać moich przyjaciół a na końcu mnie?
-A mogę zaprotestować?
-Nie. Ma pani pilnie czekających na pani pobudkę gości. Zaprosić? Błagam niech pani powie, że tak bo zaraz mi szpital rozsadzą.- Kiwnęłam niechętnie głową. Lekarz wyszedł zamykając drzwi, przez szybę widziałam tylko, że coś mówił i gwałtownym ruchem się odsunął. W tym momencie do mojej sali wbiegło Janoskians i Edwards.
-Niespodzianka!- krzyknęli wszyscy jak na komendę tak hucznie, że prawie wyskoczyłam z łoża.
-O jeju! Jak miło mi was widzieć! Tak bardzo się za wami stęskniłam!
-My za tobą też, ale teraz opowiadaj! Jak ty tu wylądowałaś ciamajdo?- Zapytał Beau siadając mi prawie na nogach.
-Ohh. Byłam u znajomych Katy, troszkę się popiło, potknęłam się lecąc na rozpędzony w moją stronę samochód. Koniec.- Uśmiechnęłam się najmilej jak potrafiłam, musiało to wyglądać serio komicznie, haha.
-Kiedy wyłazisz?
-Wkrótce... Ale! Mam dla was newsa. Normalnie usiądźcie bo padniecie!- Wszyscy spojrzeli na mnie jak na idiotkę, przyzwyczaiłam się mimo iż i tak zawsze to ja mam rację.- Dobra, jak chcecie... Bieber chce żebym wystąpiła w jego teledysku, ale pewnie was to nie rusza i w ogóle...
-CO?!- Krzyknęli bliźniaki a ja zwijałam się ze śmiechu z ich reakcji.- Kłamiesz, prawda?- kiwnęłam na nie. Ich reakcja, hahaha nie do opisania.
-Ile będziecie jeszcze w Malbourne? Może załapiecie się na moje spotkanie z Jusem, on ma tu przyjechać...
-Za pięć dni jedziemy, Ed za cztery.
-No to może zdążycie.

~♥~

Na początek chciałam was przeprosić za tak beznadziejny i w dodatku krótki rozdział! Po prostu masakra jakaś... Nie będę się usprawiedliwiać tym, że rozdział był pisany na szybko bo miałam kupe czasu żeby wyszedł lepiej. To moje zadanie was zadowolić a jak na razie widzę, że was tylko zawiodłam. Postanawiam poprawę, bo wiem, że jestem najgorszą pisarką świata, haha i dobrze mi z tym. Ale nie, naprawdę biorę się za siebie żeby to miało i ręce i nogi i bardzo wam dziękuję za tą liczbę wyświetleń *o* dziękuję, że jesteście ze mną, kocham was i do następnego (już lepszego) rozdziału. Big Love ♥

sobota, 8 marca 2014

Rozdział: Dwudziesty Trzeci cz. 2.♥

Ale boli mnie głowa, jeszcze ten dokuczliwy dźwięk przy moim lewym uchu, nie daje mi spokoju.- Pomyślałam dotykając bolące miejsce. W ogóle to gdzie ja jestem? Otworzyłam oczy czego pożałowałam. Bijąca biel poraziła mnie po oczach. Przetarłam je ręką i powoli otworzyłam je ponownie. Białe ściany, duże okno z niebieskimi zasłonami, dziwne łóżko obok, jakaś głośna maszyna obok i jeszcze te żyłki w mojej lewej ręce. Zaraz, czy ja jestem w szpitalu?! Jeszcze raz rozejrzałam się i tym razem dodatkowo zauważyłam duże szklane drzwi. Ale czemu? Kurcze, jeszcze tak bardzo chce mi się siku.
Do mojej sali weszła pielęgniarka.
-Dzień dobry. Widzę, że już się wybudziłaś, jak się czujesz?
-Ymm, możesz mi powiedzieć- wygląda na bardzo młodą dlatego nie zwróciłam się do niej ,,Pani''- ile już tu leżę? I dlaczego?
-Już trzeci dzień. Zostałaś potrącona przez samochód i uderzyłaś głową w asfalt.- Uśmiechnęła się.- To cud, że przeżyłaś. A teraz powiedz mi jak się czujesz.
-Strasznie boli mnie głowa. Czy jest tu ktoś z mojej rodziny lub znajomych?
-Rozumiem. Tak zawołać?- kiwnęłam głową.- Dobrze a więc zaraz tu przyjdą.
Wyszła z sali a chwilę później wpadli moi rodzice i Katy. No i cały wywiad się zaczął, w ogóle wow, nie dostałam ochrzanu za to, że byłam pijana.
-Natalia, mam dla ciebie złą wiadomość. Nawet hiper złą.- kiwnęłam głową aby mówiła dalej.- No bo pamiętasz jak miałaś grać w tym filmie, no nie? To właśnie, jednak nie masz głównej roli tylko krótką scenkę i jednak miałaś przyjechać wczoraj bo plany się zmieniły i...
-Co?! Oni chyba sobie żartują! Co im odpowiedziałaś?!
-Uspokój się bo nie wolno ci się denerwować. Odpowiedziałam im, że nie przyjedziesz bo miałaś mały wypadek i twoją rolę zagra Sara.- Myślałam, że wybuchnę. Nie dosyć, że z głównej roli spadłam na małą scenkę, bo jestem nie doświadczona, to jeszcze przyśpieszyli mi przyjazd chociaż pierwszy termin był na za cztery dni, to jeszcze ta krowa Sara gra za mnie?! Z wściekłości poleciały mi łzy.
-Nie wierzę jak mogli wziąć tą krowę? Przecież ona się nie nadaje!- zaczęłam płakać i poprosiłam aby opuścili salę bo chcę zostać sama. Moja życiowa szansa przeszła mi koło nosa. Miło. W pewnym momencie wpadłam w taki szał, że pielęgniarka przyszła dać mi leki na uspokojenie, po których zasnęłam. Zawsze musi być źle aby potem mogło być dobrze.

Obudziłam się a przy moim krześle siedziała uradowana Katy.
-Co cię tak cieszy?- zapytałam ziewając i przecierając oczy ręką.
-Tylko uważaj żeby ci się kroplówka nie odpięła jak będziesz piszczeć.- Ohh co może być takiego wspaniałego w jej wiadomości żebym musiała piszczeć?- BIEBER CHCE ŻEBYŚ WYSTĄPIŁA W JEGO TELEDYSKU!
-Co?! Boże naprawdę?!- oczy powiększyły mi się, a serce zaczęło walić niczym młot. Katy kiwnęła głową na tak.- Aaaaaaaaaa!! O boże!!!! Nie wierzę!!!! Aaaaaaa!!!! Nie wierzę Justin Bieber chce żebym wystąpiła w jego teledysku!- Zaczęłam płakać przy czym dostałam jakiejś padaczki szczęścia, haha.
-Powiedziałam, że nie możesz.- wyglądała dość poważnie.
-CO POWIEDZIAŁAŚ?!- zaczęła się śmiać.
-Żartuję! Powiedziałam, że oddzwonisz jak tylko wyjdziesz ze szpitala.- Moja radość wróciła.

~♥~

Rozdział ogólnie pisany na szybko więc zrozumiem jeżeli wam się nie spodoba :)

poniedziałek, 3 marca 2014

Rozdział: Dwudziesty Trzeci Cz. 1. ♥

Hej. Tak jeszcze przed rozdziałem chciałabym zaprosić was do czytania mojego drugiego bloga (nie opowiadania) nataliaalove.blogspot.com/ mam nadzieję, że wpadniecie ;) Mile widziane komentarze ;*


-To co, może idziemy do mnie na chatę? Starych nie ma, to się jakiś melanż zrobi.
Wszyscy byli na tak oprócz mnie. Nie jestem pewna.
-Will?
-No ale, no wiecie.- podrapałam się po głowie i spuściłam wzrok na buty.
-Wyluzuj, chodź.
Po drodze chłopaki wstąpili jeszcze do sklepu. Kupili 2skrzynki piwa i flaszkę.
Weszliśmy na teren tych nieco bogatszych domów. Do nich także należał dom Jake'a.
Chłopak wyjął ze spodni klucz i pchnął drzwi.
-Czujcie się jak u siebie.- Powiedział i poszedł do kuchni. Rozejrzałam się nieco. Muszę przyznać, że ta okolica świetnie pasuje do wnętrza tego domu. Wszystkie ściany na biało z pozłacanymi listwami i białymi dywanami. Jak można mieć biały dywan posiadając psy? Przecież trzeba by było prać i prać go aż w końcu stracił by wdzięk.- Wiem, że ma psy ponieważ słyszałam ich szczekanie z podwórka.- Na ścianie w salonie wisiała plazma z kinem domowym. Czarna skórzana kanapa i dwa fotele*. Na ścianie duże akwarium z małymi rybkami. Kuchnia cała biała jak ściany z różniącymi się srebrnymi uchwytami. Muszę jeszcze dodać, że wszędzie jest pełno kwiatów i drzewek.
Wszyscy rozsiadliśmy się w salonie. Na początku zaczęło się po piwie a gdy było już ciemniej impreza zaczęła się rozkręcać.


-To co Williams, jeszcze po jednym?- Zapytał mnie Mike, trzymając szklaną butelkę w ręku.
-D-d-da-dawj**.
Chłopak zapełniał mój kieliszek w czasie gdy ja odpalałam skręta. Jeszcze nigdy się tak dobrze nie bawiłam!
Zaciągnęłam się a mój kieliszek został już uzupełniony. Wzięłam go w rękę i czekając na chłopaka przybiłam z nim i zamachnęłam się ręką, wlewając alkohol do buzi.
-E-ej? Gdzie Ka-Kat?- zapytałam Michela siedzącego obok.
-Chyba poszła na taras.- Odpowiedział plącząc język.
Wyszłam na zewnątrz. Parker siedziała przy ogrodzeniu za którym znajdowały się psy. Aha! Zagadka rozwiązana, już wiem czemu ma białe dywany.
-Will, wracajmy już.- Powiedziała prawie trzeźwo, a może nawet i nie prawie ale całkowicie.
-No weź Katy impreza dopiero się rozkręca!- krzyknęłam rozbawiona znowu się zaciągając. Spojrzałam na nią i jej oczy mnie uwiodły.- No dobra chodź.- Weszłam z powrotem do domu.- Chłopki my się zbirmy (zbieramy).
Opuściłyśmy posesję Jake'a i poszłyśmy w stronę domu. Zapaliłam tym razem papierosa, w tym momencie potknęłam się o coś. W moich oczach zabłysło światło, a po chwili poczułam jak coś we mnie uderza z niesamowitą siłą. Jedyne co pamiętam to rozpaczliwy krzyk Katy.


~♥~
*Chodzi mi o takie fotele jakby worki, że jak usiądziesz to się zapadają i one są takie przy ziemi, przepraszam nie wiem jak się nazywają.
**dawj napisałam specjalnie gdyby ktoś nie zrozumiał o co mi chodziło ;)
A więc kolejny rozdział już jest, a raczej jego pierwsza część. Kolejną część postaram się dodać szybko a może nawet w tym tygodniu mi się uda. Przepraszam, że taki krótki ale nie wiedziałam zbytnio jak to opisać :\
Komentarze mile widziane ♥