-Ej ale ty wiesz kim my jesteśmy?- Zapytał bodajże James.
-Ymm. Nie.- Tak wiem. Jesteście zwykłymi ludźmi którzy przyjaźnią się z Jai'em cudo Brooks'em.
Chłopcy spojrzeli się na mnie jak na jakiegoś zabójcę.- No co?
-Jesteśmy Janoskians!- Wykrzyknął radośnie Luke. Mmm ten też jest przystojny. No tak w końcu to są bliźniaki.
-Czym?
-Janoskians.
-Co to kurwa jest?
-Haha.- Beau zaśmiał się.- Janoskians. Czyli ,,Kolejna nazwa głupich dzieciaków z innego kraju''.
-Przyznam jesteście głupi.- Spojrzeli się na mnie dziwnie.- A wiecie kim ja jestem?
-Dziewczyną z Polski?- Zapytał mnie Daniel.
-To też ale o coś innego mi chodzi. Nigdy nie zgadniecie.- Wytknęłam im język.- The Long Road.
-Co to jest?
-Ja i Patrycja.- Powiedziałam tak jakby to było zupełnie oczywiste.
-Dobra chłopaki ja już idę do domu bo się ściemnia a ja nie chcę żeby się o mnie martwili.- Wstałam z ławki i zaczęłam się wycofywać.
-A co ty 10lat masz?
-Nie James, nie mam ale zauważ, że mieszkam tu dopiero trzy dni i pierwszy raz wyszłam z domu na dłużej.
-To ja cię odprowadzę.- Jai wstał z ławki.
-To my też idziemy. Co będziemy robić?
-O zgrozo dowiecie się gdzie mieszkam!- Klęknęłam i podniosłam ręce w górę.- Dobra chodźcie.- Ogarnęłam się.
Wszyscy szliśmy w ciszy.
-O boże jaki śliczny! Kici kici! Chodź do mnie kotku! Beau kocha zwierzęta!- Chłopak zaczął gonić jakiegoś kota, który wyskoczył z zaułka- Jak ci mówię, że masz do mnie przyjść to masz kurwa przyjść! No weź kociu Beau się nie odmawia!
-Beau zauważ, że tan kot cię nielubi!- Stanęłam w obronie zwierzęcia.
-Tak? Ok. To wezmę sobie ciebie.- Zanim ogarnęłam co powiedział, chłopak do mnie podbiegł i przerzucił mnie sobie przez ramię.- I co teraz zrobisz?
-Nic. Powiszę sobie a potem ci się znudzi i mnie puścisz.
-Nie puszczę!- Zaprzeczył. Ciekawa jest tylko ile on tak wytrzyma.
Szliśmy dalej. Dwa domy przed moim Beau mnie postawił i powiedział, że wygrałam. Niestety się sfochował i sobie poszedł. Za nim poszedł Daniel i James. Czyli zostałam tylko z bliźniakami.
-Miło tak sam na sam co nie?- Spojrzałam na Luke'a a on zaczął ruszać brwiami.
-Ohh tak tylko wiesz, tu jest jeszcze Jai.- Uśmiechnęłam się.- Zresztą wiesz kochanie, tu mój domek już jest.
Pomachałam im ręką na papa i weszłam.
W domu światła były już pogaszone. Czyli już śpią.
Weszłam do kuchni i zajrzałam do lodówki. Wyjęłam z niej budyń czekoladowy który uwielbiam.
Po zjedzeniu trzech kartoników poszłam do mojego pokoju.
~~♥~~
Tak wiem, że bardzo nuudnyy i krótki ale nie mogłam nic lepszego wymyślić :\
Za krótkie rozdziały. Blog ogólnie fajny. Opowiadanie ciekawe.
OdpowiedzUsuńP.S. pisze się szÓsty a nie szUsty.
Czekam na następny.