poniedziałek, 5 sierpnia 2013

Rozdział Ósmy ♡

Jest właśnie dłuuuuuga przerwa. Siedzę sobie na murku pod drzewem w cieniu.
-Tu jesteś. -Ktoś przyszedł i stanął koło mnie.
-yhmm.-mruknęłam w odpowiedzi.
-Obraziłaś się na mnie?-Zapytal.
-Niee, o co?
-No właśnie nie wiem.-Podrapał się po głowie. -A więc co się stało?
-Nic. Poprostu jestem zmeczona tym, że co bym nie zrobiła, to są jakieś plotki na mój temat.-Jai usiadł obok i mnie przytulił.
-Zawsze masz mnie-uśmiechnął się. Spojrzałam mu w oczy, mówił szczerze.
-Dziękuję-Wtuliłam się w niego.
Dzwonek zadzwonił, oznacza to jeszcze jedną godzinę męki.
-Co teraz masz? -zapytalam wstając.
-Historię, a ty?
Spojrzalam na rozpiskę.
-Ja też.- Chłopak usuśmiechnął się i nadstawił rękę abym się go złapała.

*kilka dni później*

Jest piątek a ja właśnie wracam z Jai'em do domu.
-Co robisz w ten weekend?
-Pati dziś do mnie przyjeżdża i nie wiem. Jakieś propozycje?
-Tak-wyszczerzył się. - Może pojedziemy pod namioty do lasu?
-Serio?
-Tak.
-A więc czemu nie.- Zatrzymalismy się pod moim domem.-To jeszcze się zdzwonimy.
-Ok.-pocałował mnie w czoło.
Pomachalam mu reka na pa i weszlam do domu.
Krzyknelam głośne jestem i poszłam do mojego pokoju zostawić torbę. Wrocilam do kuchni i przywitalam się z mamą.
-Mamuś możemy jechac z chłopakami do lasu pd namioty?
-A kiedy i jak?
-No to jest jeszcze do obgadania, ale mogę?
-No dobrze.-Usmiechnęła się do mnie.- Ubieraj się jedziemy po Pati.

Jesteśmy już na lotnisku i czekamy na Pati. Jej samolot wylądował około 10minut temu.
-Czy mi się zdaję czy tam idzie Pati.-zapytała mnie mama wskazując palcem na dość wysoką, brązowo włosą dziewczynę.
-Patiii! -Podbiegłam do niej niczym małe dziecko do mamy, której niewidziało cały dzień. Pati przytuliła mnie i zaczęłyśmy tańczyć coś w rodzaju tańca szczęścia. Wrociłyśmy do mojej mamy.
-Hej Pati.
-Hej ciocia.- Patrycja to moja kuzynka od strony taty-Wie ciocia, że nieładnie tak pokazywać palcami?

-A więc to jest twój pokuj.-Mama wprowadziła Patrycję do beżowego pokoju.
-Łaaadnyyy.
-Sluchaj Pati, jest propozycja aby jechać pod namioty do lasu.
-Jestem za-Cała Pati, nie da mi dokończyć a już wie, że jest na tak.
-No to jak się zgadzasz to chodź.
-Gdzie?
-No do chłopaków. -Złapałam ją za rękę i zaczęłam ciągnąć w kierunku domu chłopaków.
Zadzwoniłam do drzwi.
-A jacy oni są? Ile mają lat? Jak wyglądają? Ładni są?-Pati zarzuciła mnie tysiącem pytań.
-Zobaczysz.-Usmiechnęłam się.
Drzwi otworzył nam nie kto inny jak Jai. Przywitałyśmy się z nim i weszłyśmy do środka aby wszystko obgadać z chłopakami.

Jest sobota i dzisiaj jedziemy do lasu nad jeziorem pod namioty.
-Pati, jesteś już gotowa? -Zapytałam wciskając się jej do łazienki.-Wiesz, że jedziemy do lasu?
-Tak.
-To na chuja się malujesz?
-No weź muszę ładnie wyglądać, nawet w lesie.-Powiedziała to takim daunowatym (nikogo nie obrażając rzecz jasna) głosem, robiąc taką śmieszną, krzywą minę, że myślałam, że się chyba poszczam ze śmiechu.
-Haha dobra haha zrozumiałam haha-nie mogłam przestać się  śmiać.
-Z czego się ryjesz?
-Z ciebię!
Wyszłam z łazienki i poszłam sprawdzić czy wszystko potrzebne mam.
-Mam, mam, mam. Mam, mam i mam.-Mruknęłam do siebie.
Po domu rozeszło się echo dzwonka do drzwi. Poszłam otworzyć.
-Hej skarbie.-Luke przywitał się ze mną.
-Luke, czy ja o czymś nie wiem?
-Na przykład?
-No niewiem SKARBIE- dałam nacisk na ostatnie słowo.
-To jedziemy?-Przyszła Pati.
Wsiadłyśmy do samochodu chłopaków, którego kierowcą był Beau.

-Ohh jak ja mam to zrobić?!-Rzuciłam jednym z kijków o ziemię.
-Haha niedenerwuj się tak. Pomogę ci.-Z pomocą przyszedł mi Jai dobroczyńca.

1 komentarz:

Komentarz mile widziany ♥