czwartek, 8 sierpnia 2013

Rozdział Jedenasty. ♡

Muzyka do rozdziału: Imagine Dragons- Radioactive


*Trzy miesiące późnej*


Budzik zadzwonił o godzinie, którą wyznaczyłam poprzedniego dnia. Oznacza to jeszcze tylko jeden dzień męki i dwa dni wolności. 
Ubrałam się w mundurek, włosy zaplotłam w niesfornego warkocza, przetarłam moje fioletowe okulary i zeszłam na dół.
-Dzień Dobry mamusiu.- Przywitałam się z mamą i wzięłam gryza kanapki z dżemem truskawkowym popijając kakaem.
-No ja nie wiem czy taki dobry.- Powiedziała biorąc łyka już zimnej kawy.
-Dlaczego?- Podniosłam jedną brew do góry i wysunęłam dolną wargę nieco do przodu.
-Chcesz najpierw dobrą czy złą wiadomość?
-Dobrą.
-Pati zostaje u nas i będziecie chodzić razem do szkoły.- Szeroko się uśmiechnęłam.-A zła wiadomość to...

Zadzwonił dzwonek na ostatnią długą przerwę. Wyszłam z klasy i zaczęłam poszukiwać wzrokiem bliźniaków. Nie ma. Muszę ich znaleźć, muszę z nimi porozmawiać.
Wyszłam na podwórko gdzie ostatnio spędzają najwięcej czasu. O jest Luke, siedzi pod drzewem. Zaczęłam się kierować w jego stronę.
-O tutaj jesteś, musimy pogadać.- Jai zagrodził mi drogę.
-No właśnie wiem dlatego chodź jeszcze do Luke'a.
-Ale MY musimy.- Dał dość mocny nacisk na środkowe słowo.
-No dobrze ale najpierw muszę wam coś powiedzieć.-Chłopak kiwnął głową i razem podeszliśmy do starszego bliźniaka.
-Dobra przejdę od razu do rzeczy.- Luke spojrzał się na mnie jak na mordercę a Jai'owi powiększyły się źrenice.- Jutro z rana wyjeżdżam do Polski nie wiem na jak długo i nie wiem czy w ogóle wrócę, ale raczej tak.
-Co? Jak to? Nie możesz wyjechać!- Jai zaczął się denerwować niczym małe dziecko w przedszkolu, które nie lubi zupy ogórkowej i w zamian chcę wyłudzić pomidorową.
-Muszę. Moja babcia jest bardzo chora, musimy jej pomóc.
-Ale dlaczego akurat ty a nie kto inny?
-Bo to moja babcia. Jestem z nią zżyta. Zresztą decyzja jest już podjęta wylatujemy jutro rano o 5.50.

Ok jesteśmy już na lotnisku, za pół godziny będziemy przygotowywać się do odprawy. 
-Jesteś pewna, że nie chcesz zostać tu z tatą w Melbourne?
-Tak mamo. To moja babcia.
-No dobrze.- Mama przytuliła mnie.
Zaczęłam płakać. Bardzo płakać. Nie chcę zostawiać chłopaków, nie chcę zostawiać Jai'a. Chyba go polubiłam. Może trochę bardziej niż polubiłam. 
Zauważyłam, że pięć postaci zbliża się w moją stronę. To oni, a w nich ON.
Zaczęłam płakać jeszcze bardziej. Chłopaki podeszli i zrobili misia.
-Będziemy tęsknić.
-Ja też.- Zaczęłam oglądać moje buty żeby nie patrzeć na Jai'a.
-Możemy w końcu pogadać?- Jai podrapał się po głowie. Ja kiwnęłam na tak. 
Poszliśmy w jakiś cichy kont.
-Kocham cię.- Spojrzał na mnie swoimi zaszklonymi oczami.
-Ja ciebie też.- Wtuliłam się w niego a on we mnie.- Ale to nie ma sensu.
-Dlaczego?
-Nie wiem kiedy wrócę.
-To nic. Ja będę czekał. Na ciebie zawszę.-Delikatnie musnął moje wargi.- Zawsze.
Z głośnika wydał się głos mówiący, że mam się przygotować do odprawy.
-Na mnie już czas...

~~♥~~

O boziu. Wiem, że krótki ale musiałam. Następny rozdział powinien być niedługo. :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentarz mile widziany ♥