Jesteśmy z mamą już w Polsce. Teraz jedziemy do szpitala w którym obecnie znajduję się moja babcia. Nie wiem co zrobię jeżeli nie wyjdzie z tego cało. Jest dla mnie wszystkim. Praktycznie to tylko ona mi została z tych stron. Moja ciocia 5lat temu wyszła za mąż i wyprowadziła się ponad 100km z tąd. A dziadek? Dziadek też jest, ale coś się między nami zepsuło i zbytnio się nielubimy. Kiedyś byłam jego oczkiem w głowie, a teraz jest mu na rękę, że się wyprowadziłam tak daleko. Miałam tu jeszcze wujka, ale on wyjechał gdzieś za granicę i tyle po nim.
Dojechałyśmy na miejsce. Wjechałyśmy na trzecie piętro i weszłyśmy do pokoju 331, tak jak wskazano nam w recepcji.
-Hej babciu, jak się czujesz? -Zauważyłam siedzącego obok dziadka.
-Już lepiej. Jak miło, że też postanowiłaś przyjechać.
-Do ciebie zawsze babciu, zwłaszcza patrząc na twój stan.-Pokręciłam głową i przygryzłam nieco dolną wargę.
-Jutro mnie wypisują. Będziesz mogła wrócić do Australii.
-Oj babciu nie zostawię cię. -Dziadek nie jest tym faktem zadowolony sądząc po jego minie.
-Tu będziecie spać.-Dziadek pokazał nam nasz tymczasowy pokój.-Ile macie zamiar zostać w Polsce?
-Tyle ile będzie trzeba.
-Tydzień może dwa. -Odpowiedziała mama.
-Spokojnie nie będę ci przeszkadzać. Nawet nie poczujesz, że tu jestem. -Zrobiłam mają chamską minę.
Złapałam za rączkę od mojej walizki i weszłam do zielonego pokoju. Nic się nie zmienił. Okno na wprost drzwi z falbaniastą firanką w żółte słoneczniki. Za drzwiami śmietnik, zaraz obok trzydrzwiowa szafa a za nią kanapa. Po lewej stronie tapczanik, trochę bliżej stolik z dwoma krzesłami i telewizor stojący na komodzie.
-Zaklepuję łóżko! Usiadłam na jednoosobowym tapczaniku.
Mama kiwnęła głową i poszła do dziadka po pościel.
Właśnie dostałam sms-a pt. wejdź na skype.
Oh co za, zemściła się. Włączyłam laptopa i weszłam na skype. Od razu wyświetliła mi się dzwoniąca Patrycja. Odebrałam.
-Mówiłam, że się zemszczę.-Zaśmiała się typowo zowrogo.
-Hej skarbie.-Luke wychylił się z nad ramienia dziewczyny. Ona tylko szturchnęła go łokciem.
-Jesteś u Brooks' ów?- Kiwnęła głową na tak.
-Kiedy wracasz?
-Nie mam pojęcia. Moją babcię jutro, a w zasadzie dzisiaj wypisują. Z tydzień, dwa tu posiedzimy.
-Już tęsknię.-Pati zrobiła smutną minę.
Doszedł mnie męski wrzask. Do pokoju w którym obecnie siedzi Patrycja i 1/3 braci Brooks wpadł Jai trzaskając mocno drzwiami. Zaraz za nim wbiegł wkurwiony Beau.
-Oj dziewczynko pożegnaj się z nim bo więcej go niezobaczysz!-Beau wskazał palcem w moją stronę. Jai dopiero teraz mnie zauważył.
-Heeej!-Biegnąc w stronę laptopa, potknął się i walnął nosem o stolik.
-O jej nic ci się nie stało?-Zapytałam widząc, że trzyma się za nos. Krwawił. Zasłoniłam usta ręką. On kiwnął, że nie i przyłożyl chusteczkę.-Kiedy wracasz?
-Z tydzień, dwa tu posiedzimy.
-Ooo.
-Co żeś zrobił Beau?-Zaczął się śmiać.
-Powiem ci jak wrócisz.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Komentarz mile widziany ♥