Jesteśmy w Polsce już drugi miesiąc. Od pół miesiąca nie mam kontaktu z Australią. Zwątpili w mój powrót? A może poprostu o mnie zapomnieli? A może czekają aż ja się odezwę? Nie, nie , nie. Chociaż. Nie wiem. Oo! Napiszę Luke'owi, że po jutrze mam samolot. Albo zadzwonię, będzie lepiej.
Wybrałam do niego numer. Po trzech sygnałach odebrał.
-,, Ymm, eee. Halo?''
-Hej Luke.
-,, Natalia? O hej. Wiesz nie mogę teraz zbytnio rozmawiać."
-Coś się stało?
-,, Nie. Pa''
Nie zdążyłam się z nim pożegnać bo się rozłączył. To było jasne. Nie chciał ze mną rozmawiać. Ale dlaczego?
Zaczęłyśmy się z mamą pakować. Mam sprzeczne myśli co do mojego powrotu. Luke nie chciał ze mną gadać. Może będzie lepiej jak zostanę w Polsce? Chociaż, niechcę znowu zmieniać szkoły. Moje koleżanki z tąd są na mnie obrażone, że niepowiedziałam im wcześniej, że wyjeżdżam tak daleko. Ale w zasadzie decyzja była podjęta niebawem a sprawy związane ze szkołą były załatwiane na następny dzień. Teraz nie mam przyjaciół ani tu ani w Melbourne. W zasadzie mam jeszcze Katie ale ona może mieć do mnie żal, że wybrałam chłopców. Mam nadzieję, że mi wybaczy, o ile jest na mnie obrażona. No cóż lepiej zajmę się pakowaniem bo jutro rano lecimy.
Nie próbowałam się już kontaktować z żadnym z Janoskians ani nawet z moją 1/2 TLR. O naszym powrocie wie tylko mój tata. Stęskniłam się za nim.
Doszedł nas dźwięk, że mamy się przygotować do odprawy. Mój telefon zadzwonił. Na wyświetlaczu pojawiło się Luke. Odebrać, czy go zignorować? Nacisnęłam przycisk odrzuć i schowałam moje urządzenie mobilne w kieszeń. Telefon znowu zadzwonił. Luke dzwoni. Teraz to możesz rozmawiać tak? A spadaj. Znowu odrzuciłam ale on zadzwonił po raz kolejny.
-Halo?-Odebrałam bo zaczęło mnie już to denerwować.
-Rozumiem, że niechcesz ze mną rozmawiać?
-Dlaczego tak uważasz?-Zapytałam sarkastycznym głosem.
-Ja naprawdę nie mogłem wczoraj rozmawiać. Po co dzwoniłaś?
-Po nic. Chciałam tylko coś ci powiedzieć. Dobra ja kończę bo zaraz będę wchodzić do samolotu.
-wracasz?
-Może.- Rozłączyłam się i udałam się do odprawy.
Dooom! Miejsce, które kocham. Niestety w progu swojego pokoju stała Patrycja a z tego co się orientuję to ma gości.
-Heej skarbie co nie mówiłaś, że wracasz?- Patrycja przytuliła mnie.
-Taka niespodzianka.-Powiedziałam niedosłyszalnie. Odwzajemniłam uścisk i poszłam do swojego pokoju położyć się spać. Niestety na moje nieszczęście ktoś mi na to nie pozwala i dało się słyszeć pukanie do pokoju.
-Proooszę.-Mruknęłam leniwie.
Do pokoju wszedł Jai. Uśmiechnęłam się mimo wolnie na jego widok. Zamknął drzwi i podszedł do mnie.
-Czemu się nie odzywaliście?
-Chcieliśmy ci pozwolić nacieszyć się babcią.
-Myślałam, że o mnie zapomnieliście.-Spóściłam głowę i zaczęłam się patrzeć na swoje buty
-Nigdy.- Wtuliłam się w niego.- Tęskniłem.
~♥~
Niepodoba mi się ten rozdział ale coś musi być.
Jeżeli chcesz być informowany o nowych rozdziałach, zostaw swój nick do TT pod tym rozdziałem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Komentarz mile widziany ♥