wtorek, 20 sierpnia 2013

Rozdział Siedemnasty. ♡

Już minął tydzień od kąd chłopcy z Janoskians wyjechali w trase koncertową po całym świecie. Od tego czasu miałyśmy już trzy sesje zdjeciowe i jeden wywiad. Przez to nie miałyśmy nawet czasu żeby się z nimi skontaktować. Ludzie na ulicy coraz częściej nas rozpoznają i proszą o autograf albo o zdjęcie. W moim życiu nastąpiło wiele zmian. Jutro wyjeżdżamy z Patrycją i z Katie do Wielkiej Brytani. Odnowiłam z nią kontakty.
-Natalia?- Zamyśleń wyrwała mnie Patrycja.
-Tak?
-Katie przyszła do ciebie.-Poinformowała mnie a ja się uśmiechnęłam. Wyszłam z pokoju i przywitałam się z przyjaciółką. Tak z przyjaciółką. Po odnowieniu kontaktu zaczęłam spędzać z nią bardzo dużo czasu. Co prawda Katie nie przepada zbytnio za moją 1/2 TLR. Zresztą Patrycja też jej nie lubi od czasu gdy wolny czas zaczęłam poświęcać przyjaciółce.
-Hej kocie.-Dziewczyna przytuliła mnie.
-No hej słońce.-Zaśmiałyśmy się.
-Przyszłam pomóc ci się spakować.- Weszłyśmy do mojego pokoju. Panuje w nim chaos. Wszystkie moje ubrania porozrzucane są po pomieszczeniu.-Ale masz bajzel.-Dziewczyna zaśmiała się.
-Pewnie twój pokój wygląda nie lepiej.-Pokiwała głową.
Mój telefon zawibrował a na wyświetlaczu pojawiła się koperta.
Kliknęłam w nią i odczytałam sms-a od Luke'a.
,, Słyszałem, że będziecie jutro w Londynie. My też się tam po jutrze wybieramy. Może się spotkamy?''
Uśmiech mimowolnie wdarł się na moją twarz. Odrazu odpisałam.
,, Jasne. Zdzwonimy się?''
Założe się, że chłopaka reakcja na moją odpowiedź była taka sama jak moja na jego pytanie.
-Jesteś już spakowana? -Zapytałam odrywając wzrok od ekranu. Katie kiwnęła głową.

Jesteśmy już na lotnisku. Czekamy z dziewczynami na odprawę. Stresuję się lotem do Wielkiej Brytanii. Boję się też spotkania z chłopakami. Nie mieliśmy kontaktu przez tydzień. Co prawda to nie jest tak długo.
Za nim się obejrzałam siedziałam już w samolocie z Melbourne do Londynu. Z głośników wydał się dźwięk abyśmy zapieli pasy poniewarz zaraz startujemy.
-No dziewczyny-złapałam siedzące po moich bokach sziewczyny.-UK czeka.
-I dwunasto godzinny lot też.-Dodała Patrycja i wszystkie zaczęłyśmy się śmiać.

Nasz samolot już szykuje się do lądowania. Moje serce przyśpieszyło o cztero krotność. Spojrzałam na Katie-jeszcze śpi. Spojrzałam na Patrycję. Gdy zauważyła moje przerażenie uśmiechnęła się i przytuliła mnie.
-Nie bój się, zaraz lądujemy.
-Nie tego się boję.- Pati zmarszczyła brwi.-Poprostu stresuje się pobytem tu i jutrzejszym spotkaniem z chłopakami.
-To odwołaj je.
-Nigdy. Chcę się z nimi zobaczyć. Nie wiadomo kiedy będzie kolejna taka okazja.-Edwards tylko kiwnęła głową.
Zapiełam pasy i przechyliłam głowę do tyłu zamykając oczy.

Jest środa. Czyli dzisiaj przychodzą do nas chłopcy.
W moim pokoju rozległo się pukanie do drzwi. Przyżegnałam się, policzyłam do trzech i otworzyłam z uśmiechem drzwi.
-życzy sobie pani czegoś?-do mojego pokoju zawitał boi hotelowy.
-Dziękuję na razie nie.-zamknęłam drzwi i z ulgą rozsiadłam się na fotelu.
W pokoju znów rozległ się dźwięk pukania do drzwi.
Wstałam policzyłam do trzech i z uśmiechem otworzyłam drzwi.
-Hej.-Przywitałam się tym razem z chłopakami.
-Hej skarbie.-Luke przytulił mnie. I wszedł do środka. Reszta powtórzyła te czynność. -Gdzie Edwards?
-Pod prysznicem.-W tym momęcie do pokoju weszła Patrycja.
-Hej koty.-Uśmiechnęła się.
Beau do niej podbiegł i zaczął łaskotać. Gdy wylądowali na ziemi, usiadł na niej okrakiem tak aby nie mogła uciec i kontynuował swoją czynność.
-Za co ta katorga?-Wybełkotała przez śmiech.
-Za to, że nie przyszłaś się przywitać.
-Przepraszam.
-Okej wybaczam.-Uśmiechnął się cwaniacko po czym krzyknął-Kanapka.
Po tym haśle wszyscy żuciliśmy się w ich stronę.
Ja leżałam zaraz na Beau. Na mnie Daniel potem Jai, Luke i James.
Wygrzebałam z kieszeni telefon i włączyłam aparat.-Uśmiech proszę.-Powiedziałam i wszyscy spojrzeli się w stronę obiektywu telefonu z głupią miną.

1 komentarz:

Komentarz mile widziany ♥