Dzisiaj jest Poniedziałek, uznawany za najgorszy dzień jaki istnieje. W moim przypadku też jest to sprawdzone. Dlaczego? Ponieważ zamiast spędzać swój ostatni dzień z chłopakami, muszę robić lekcję! Oczywiście wczoraj dzwoniła moja mama, że mam się uczyć i nie olewać nauki i wczoraj wieczorem dostałam informacje od mojej nauczycielki. Super.
Wkurzona wstałam i odsłoniłam okno, żeby wyjść na balkon. Z kieszeni bluzy, którą zarzuciłam na ramiona, wyjęłam paczkę papierosów. Nie jestem jakimś nałogowym palaczem- o ile można mnie nazwać palaczem- ja po prostu od czasu do czasu muszę sobie zapalić na rozładowanie nerwów.
Wsadziłam papierosa do ust i zapaliłam zapaliczką. Przeczesałam ręką potargane włosy i oparłam się o barierkę. Nawet jeśli jakieś paparatzi mnie zauważy to... ja i tak nie jestem dobrym wzorem do naśladowania.
W pokoju rozległo się pukanie do drzwi pomieszczenia. Nawet spalić nie dadzą! Powiedziałam głośne proszę i gasząc papierosa rzuciłam go gdzieś na dół na chodnik. Szybko wzięłam do buzi gumę miętową a drzwi otwarły się. Uśmiechnęłam się do stojącego w progu Jai'a.
-Plany na dziś?- zapytał wchodząc dalej i zamykając za sobą drzwi.
-Lekcje.
-Jak to?
-Moja mama ubzdurała sobie, że mam się uczyć i wczoraj nauczycielka przesłała mi zadania.
-A co masz?
-Przeczytać jakąś tam książkę i wybrać z niej fragment do którego zrobię maskę wyrażającą uczucia.
Zmarszczył brwi a ja zaśmiałam się. Za drzwiami usłyszałam, że chłopaki zaczynają się schodzić. Wyrzuciłam przyjaciela z pokoju żeby się ogarnąć. Ze spakowanej już walizki wyjęłam czarne szorty i szarą o rozmiar za dużą bluzę. - luz to podstawa!
Włosy związałam w wysokiego kitka. Założyłam kokardkę i te wszystkie duperelki- czyt. biżuteria, dodatki.- i wyszłam z pokoju od razu rzucając się na kanapę.
Do naszego apartamentu weszła jeszcze panna Katy.
-No nareszcie dziewczyno! Myślałam, że cię czarna dziura wessała!- Krzyknęłam na powitanie a ona zaśmiała się.
-Po prostu nie chciałam wam przeszkadzać.
-Kochanie ty nam nigdy nie przeszkadzasz!- rzuciłam się jej na szyję.
-Czuję się zazdrosny!- Jai zrobił minę ala obrażonego i skrzyżował ręce na piersi.
Roześmiałam się i podeszłam do niego. On odwrócił się do mnie plecami. Zaczęłam go przytulać. Mimo "obrazy" uśmiechnął się myśląc, że tego nie widzę. Wspiełam się na palcach i ucałowałam go w policzek, po czym odwróciłam się z powrotem w stronę przyjaciółki. Zostałam złapana za rękę i mocno przyciągnięta.
-Tak może być codziennie.- uśmiechnął się. Ja natomiast złapałam jego twarz w dłonie i dałam mu buziaka.- A tak może być za każdym razem.
Zaśmiałam się i z powrotem rzuciłam się na kanapę tym razem żeby obejrzeć telewizję.
Cała szóstka poszła do wesołego miasteczka. Ja zostałam w domu z Jai'em, który uparł się, że ze mną zostanie i mi pomoże.
Przygotowałam wszystko co mi było potrzebne wcześniej czytając streszczenie.
Do mojego pokoju wszedł uśmiechnięty chłopak. Uklęknął obok mnie na ziemi, przy rozłożonych materiałach.
-A więc. Wybrałaś już sobie jakiś fragment?
-Tak. Będzie to fragment w którym popełnia samobójstwo.
-Jesteś pewna, że...
-Tak.- nie dałam mu dokończyć wiedząc co chce powiedzieć.
Wzieliśmy duży blado-różowy brystol i nasysowaliśmy ogromne smutne oczy. Potem nos, na potem kształt głowy- prostokąt. Na koniec zostały usta. Przyłożyłam prostokąt do twarzy chłopaka żeby wyciąć na kształt smutne usta ale na wielkość zwykłych. Wbiłam scyzork w papier i zaczęłam ciąć.
-Nie śmiej się bo ci jeszcze krzywdę zrobię. - skarciłam go.
-To może ja to zrobie.- zdjął z twarzy maske a z ręki wyjął mi narzędzie. Spojrzałam na niego jak na durnia.- Oj kochamie nie zrobię ci krzywdy, zaufaj mi.- Ucałował mnie w nosek a ja z ogromnym uśmiechem zakryłam twarz papierem.
Wycinał powoli i delikatnie tak, aby nie zrobić mi krzywdy, ani jakiegokolwiek draśnięcia. Gdy skończył kawałek papieru zsunął się po mojej brodzie i opadł na ziemię, odsłaniając z za maski moje usta. W momencie gdy chciałam ją ściągnąć dostałam buziaka, a potem drugiego i kolejnego aż w końcu zdjęłam kartkę z twarzy a nasze usta złączyły się w jedne.
-To tak wy te lekcje odrabiacie.- do pokoju wszedł Beau. Ja śmiejąc się odepchnęłam chłopaka i wstałam.
Zamykałam właśnie pokój na klucz ciągnąc za sobą walizkę. Zjechałam windą na dół i przed hotelem czekałam na dziewczyny. W tym czasie pogawędziłam sobie z kierowcą, zamówionej dla nas taksówki.
Dziewczyny wyszły.
-Will musimy pogadać.- powiedziała Edwards krzywiąc się.
-Dobrze ale później. Nie chcę żebyśmy spóźniły się na samolot.
Odpowiedziałam i wpakowałam się do taksówki na miejsce pasażera. Zapięłam pasy i czekałam aż kierowca pochowa nasze walizki. Zamknął bagażnik i wsiadł przekręcając kluczyk w stacyjce.
Dojechaliśmy na miejsce. Zapłaciłam za przejazd i od razu wysaidłam wchodząc na teren lotniska. Wjechałam schodami na piętro aby odebrać zarezerwowany bilet. Katy zrobiła to samo. Usiadłam na krzesełku czekając na odprawę, która rozpocznie się za piętnaście minut. Zdziwiło mnie, że Patrycja stoi bez walizki.
-Ed, gdzie twoja walizka?
-W hotelu.- spojrzałam na nią pytająco.- Bo jak wczoraj byliśmy w tym wesołym miasteczku to spotkałam taką babkę i jakbyś...
-Jasne. Nie jestem zła.- uśmiechnęłam się mimo iż było mi smutno, że wybrała karierę solową. W sensie nie do końca, bo wróci za miesiąc, ale tak mi dziwnie bez niej będzie.- Jesteś odemnie dużo lepsza. Powodzenia.- uścisnęłam ją i przeczesując włosy powędrowałam w stronę odprawy.
Będę za nią tęsknić.
Katy widząc moją minę przytuliła mnie i szepnęła ,, masz jeszcze mnie. Nie zostawię cię." Dobra z niej przyjaciółka.
~♡~
Hej kochani! Przepraszam, że rozdziały tak żadko. Teraz powinny być częściej bo... moja wena wróciła! Tak więc do następnego;*
Awww świetne opowiadanie :) czekam na kolejny rozdział z niecierpliwością
OdpowiedzUsuń