poniedziałek, 21 października 2013

Rozdział Dwudziesty ♥

Ahh! Wreszcie świeże powietrze! Lot nie trwał długo - tylko 10 godzin- prawie cały czas spałam. Nie było żadnych problemów lotniczych ani z innymi pasażerami i wciąż żyję. Czyli lot mogę nazwać udanym (:
Teraz pozostaję nam tylko odnaleźć moją mamę. Złapałam rączkę od walizki w lewą rękę a drugą złapałam się pod ramię Katy. Na parkingu dało się zauważyć dobrze mi znany samochód a obok niego mamę. Niczym małe dziecko zaczęłam biec w jej stronę z rozwartymi rękoma krzycząc ,,Mamaaaa!''. Zaczęłam się do niej przytulać, a gdy nacieszyłam się nią doszła do nas Katy, która także przywitała się z moją mamą.
Zapakowałyśmy torby do bagażnika i zajęłyśmy miejsca w pojeździe. 
-Mamo, co zrobiłaś z włosami?- zapytałam gdy zauważyłam jej krótkie blond włosy.
-Ścięłam.
-Nie było pani szkoda?- mama pokręciła głową. Nawet jej ładnie
Samochód zatrzymał się na podjeździe piętrowego, białego domu.
Wybiegłam z samochodu i pobiegłam w kierunku drzwi. Pociągnęłam za klamkę i pchnęłam drzwi, przez co wylądowałam na tyłku. No tak tata w pracy. Odwróciłam się a mama rzuciła mi klucz, który złapałam i weszłam do domu. Stanęłam na środku holu i zaczęłam się rozglądać. Nic się nie zmieniło. Pobiegłam korytarzem prosto i otworzyłam z klucza białe drzwi. Moim oczom ukazał się niebiesko-biały pokoik. Mój pokoik. Przypomniałam sobie o walizkach. Wyszłam z pokoju i spotkałam na korytarzu moją mamę i Katy. Będzie z nami mieszkać ponieważ stwierdziliśmy, że odciążymy jej babcię z obowiązku opieki nad nią, bo jej rodzice nie żyją.
Moja mama zaprowadziła dziewczynę do mojego pokoju. Będzie ze mną mieszkać. Na początku miała spać na kanapie ale stwierdziła, że nie chce mi robić kłopotu i, że będzie spać na materacu. Dziiwneee.
A więc ja w tym czasie zajrzałam do lodówki w poszukiwaniu czegoś dobrego. Hymm... na co to ja... Oo! Czekolada mleczna, moja ulubiona! Wzięłam słodycz do ręki i poszłam do salonu usiąść na kanapie. Włączyłam telewizję i włączyłam Nickelodeon. O! Ale mam dzisiaj szczęście haha, leci mój serial Victorious! Fuck Yeah! Zaczęłam tańczyć mój dziwny taniec szczęścia a mama i Katy stały z tyłu i dziwnie patrzały.
Normalnie, to bym teraz powiedziała ,,dobra idę do chłopaków'' no ale przecież nie będę zapierdalać 123456789km! Chociaż w sumie to... muszę coś robić! Odwróciłam się na pięcie i poszłam do swojego pokoju. Włączyłam laptopa i usiadłam na najwygodniejszym łóżku świata. Na moim łóżku. Usiadłam po turecku i weszłam w nagrywanie. Nagram sobie vloga!
,,Heeejejej! Tu Williams, i nagrywam sobie vloga. Nudzi mi się. *dziwne miny* Smutno mi tak bez chłopaków, bez Pati... Ale mam jeszcze moją kochaną Katy! Katy! Chodź do mnie! *przychodzi i siada koło mnie*. Tak, to jest moja Katy. Jedyne co mi zostało *udaję, że płacze*. No ale cóż, pozdrawaim wszystkich! I do zobaczenia?'' wylaczyłam nagrywanie i nieedytując wrzuciłam go na nasz kanał. Dobraa, to co by tu teraz porobić?
W tym czasie mój telefon leżący w moim pokoju na łóżku, zadzwonił. Ruszyłam w bieg i wbiegając do pomieszczenia rzuciłam się na łóżko. Nieznane. Wzruszyłam ramionami i nacisnęłam zieloną słuchawkę.
-Halo?
-,, Czy mam zaszczyt rozmawiać z Panną Natalią Williams?"
-Ymm. Tak, czy coś się stało?
-,, Niech się pani nie martwi. Mam dla Pani propozycję..."

O boże, boże dalej nie mogę w to uwierzyć! Została mi złożona taka wspaniała propozycja!- zaczęłam rozmyślać leżąc rozłożona na całej szerokości łóżka.
-Przyniosłam ci kakao.- Moja mama weszła do pokoju.- Coś się stało? -pokiwałam głową.-Ohh kochanie, ja rozumiem, że tensknisz za chłopcami i za Patrycją, ale to nie powód do smutków. To tylko miesiąc.
-Została mi zaproponowana głowna rola w filmie.- Moja mama zbladła ze zdziwienia.- Tylko, że muszę się przeprowadzić na ten czas do Los Angeles.
-I gdzie będziesz mieszkać?
-W hotelu. Przyjęłam tą propozycję i w przyszłym tygodniu mam samolot.- Moja mama uśmiechnęła się ciepło na własnoręcznie podjętą przez mnie decyzję. Wyszła z pokoju,
Złapałam kubek w rękę i włączyłam laptopa. Weszłam na Twittera i nacisnęłam na interakcje. Mmm co trzeci tweet to hejt, mniej więcej pt ,, Dzi***e się poszczęściło i teraz myśli, że jest fajna" Wtf? Co ja wam zrobiłam? Oczywiście zdażyło się nie jedno miłe słówko. Przewijałam tak aż wkońcu znalazlam powód hejtowania mnie. ,,Beau Brooks: Mhmm, oni się tylko "uczą" ahahaha." A pod spodem zdjęcie z dnia w hotelu gdy Beau wszedł do pokoju podczas naszej nauki. Zabije gnoja... ,, @NataliaWill: Beau Brooks ja ci skarbie obiecuję, że jak tylko cię spotkam, to cię zajebie :)" napisałam takiego tweeta w odpowiedzi na jego. Wylogowałam się i weszłam na skype'a by sprawdzić kto jest dostępny.
,,ZboczoneMurzynyAtakują dzwoni do ciebie" nie no serio ta nazwa do tej pory mnie rozbraja.
-,, Włączaj kamerkę!"
-Już, już!
-,, Noo, nareszcie! Pewnie umierasz z nudów bez nas? No nie?"
-Noo, i to jak!
-,, Ej ale serio?"
-Tak. Ale nie na długo.
-,, Co masz na myśli?"
-Dostałam propozycję, którą zaakceptowałam...


~¤~

O jeju bardzo przepraszam. Niedosyć, że rozdziały tak żadko to jeszcze ten dzisiejszy taki nijaki. Następny rozdział będzie nieco ciekawszy ^.^ Tak wieć do następnego ♡

środa, 2 października 2013

Rozdział Dziewiętnasty. ♥

Dzisiaj jest Poniedziałek, uznawany za najgorszy dzień jaki istnieje. W moim przypadku też jest to sprawdzone. Dlaczego? Ponieważ zamiast spędzać swój ostatni dzień z chłopakami, muszę robić lekcję! Oczywiście wczoraj dzwoniła moja mama, że mam się uczyć i nie olewać nauki i wczoraj wieczorem dostałam informacje od mojej nauczycielki. Super.
Wkurzona wstałam i odsłoniłam okno, żeby wyjść na balkon. Z kieszeni bluzy, którą zarzuciłam na ramiona, wyjęłam paczkę papierosów. Nie jestem jakimś nałogowym palaczem- o ile można mnie nazwać palaczem- ja po prostu od czasu do czasu muszę sobie zapalić na rozładowanie nerwów.
Wsadziłam papierosa do ust i zapaliłam zapaliczką. Przeczesałam ręką potargane włosy i oparłam się o barierkę. Nawet jeśli jakieś paparatzi mnie zauważy to... ja i tak nie jestem dobrym wzorem do naśladowania.
W pokoju rozległo się pukanie do drzwi pomieszczenia. Nawet spalić nie dadzą! Powiedziałam głośne proszę i gasząc papierosa rzuciłam go gdzieś na dół na chodnik. Szybko wzięłam do buzi gumę miętową a drzwi otwarły się. Uśmiechnęłam się do stojącego w progu Jai'a.
-Plany na dziś?- zapytał wchodząc dalej i zamykając za sobą drzwi.
-Lekcje.
-Jak to?
-Moja mama ubzdurała sobie, że mam się uczyć i wczoraj nauczycielka przesłała mi zadania.
-A co masz?
-Przeczytać jakąś tam książkę i wybrać z niej fragment do którego zrobię maskę wyrażającą uczucia.
Zmarszczył brwi a ja zaśmiałam się. Za drzwiami usłyszałam, że chłopaki zaczynają się schodzić. Wyrzuciłam przyjaciela z pokoju żeby się ogarnąć. Ze spakowanej już walizki wyjęłam czarne szorty i szarą o rozmiar za dużą bluzę. - luz to podstawa!
Włosy związałam w wysokiego kitka. Założyłam kokardkę i te wszystkie duperelki- czyt. biżuteria, dodatki.- i wyszłam z pokoju od razu rzucając się na kanapę.
Do naszego apartamentu weszła jeszcze panna Katy.
-No nareszcie dziewczyno! Myślałam, że cię czarna dziura wessała!- Krzyknęłam na powitanie a ona zaśmiała się.
-Po prostu nie chciałam wam przeszkadzać.
-Kochanie ty nam nigdy nie przeszkadzasz!- rzuciłam się jej na szyję.
-Czuję się zazdrosny!- Jai zrobił minę ala obrażonego i skrzyżował ręce na piersi.
Roześmiałam się i podeszłam do niego. On odwrócił się do mnie plecami. Zaczęłam go przytulać. Mimo "obrazy" uśmiechnął się myśląc, że tego nie widzę. Wspiełam się na palcach i ucałowałam go w policzek, po czym odwróciłam się z powrotem w stronę przyjaciółki. Zostałam złapana za rękę i mocno przyciągnięta.
-Tak może być codziennie.- uśmiechnął się. Ja natomiast złapałam jego twarz w dłonie i dałam mu buziaka.- A tak może być za każdym razem.
Zaśmiałam się i z powrotem rzuciłam się na kanapę tym razem żeby obejrzeć telewizję.

Cała szóstka poszła do wesołego miasteczka. Ja zostałam w domu z Jai'em, który uparł się, że ze mną zostanie i mi pomoże.
Przygotowałam wszystko co mi było potrzebne wcześniej czytając streszczenie.
Do mojego pokoju wszedł uśmiechnięty chłopak. Uklęknął obok mnie na ziemi, przy rozłożonych materiałach.
-A więc. Wybrałaś już sobie jakiś fragment?
-Tak. Będzie to fragment w którym popełnia samobójstwo.
-Jesteś pewna, że...
-Tak.- nie dałam mu dokończyć wiedząc co chce powiedzieć.
Wzieliśmy duży blado-różowy brystol i nasysowaliśmy ogromne smutne oczy. Potem nos, na potem kształt głowy- prostokąt. Na koniec zostały usta. Przyłożyłam prostokąt do twarzy chłopaka żeby wyciąć na kształt smutne usta ale na wielkość zwykłych. Wbiłam scyzork w papier i zaczęłam ciąć.
-Nie śmiej się bo ci jeszcze krzywdę zrobię. - skarciłam go.
-To może ja to zrobie.- zdjął z twarzy maske a z ręki wyjął mi narzędzie. Spojrzałam na niego jak na durnia.- Oj kochamie nie zrobię ci krzywdy, zaufaj mi.- Ucałował mnie w nosek a ja z ogromnym uśmiechem zakryłam twarz papierem.
Wycinał powoli i delikatnie tak, aby nie zrobić mi krzywdy, ani jakiegokolwiek draśnięcia. Gdy skończył kawałek papieru zsunął się po mojej brodzie i opadł na ziemię, odsłaniając z za maski moje usta. W momencie gdy chciałam ją ściągnąć dostałam buziaka, a potem drugiego i kolejnego aż w końcu zdjęłam kartkę z twarzy a nasze usta złączyły się w jedne.
-To tak wy te lekcje odrabiacie.- do pokoju wszedł Beau. Ja śmiejąc się odepchnęłam chłopaka i wstałam.

Zamykałam właśnie pokój na klucz ciągnąc za sobą walizkę. Zjechałam windą na dół i przed hotelem czekałam na dziewczyny. W tym czasie pogawędziłam sobie z kierowcą, zamówionej dla nas taksówki.
Dziewczyny wyszły.
-Will musimy pogadać.- powiedziała Edwards krzywiąc się.
-Dobrze ale później. Nie chcę żebyśmy spóźniły się na samolot.
Odpowiedziałam i wpakowałam się do taksówki na miejsce pasażera. Zapięłam pasy i czekałam aż kierowca pochowa nasze walizki. Zamknął bagażnik i wsiadł przekręcając kluczyk w stacyjce.
Dojechaliśmy na miejsce. Zapłaciłam za przejazd i od razu wysaidłam wchodząc na teren lotniska. Wjechałam schodami na piętro aby odebrać zarezerwowany bilet. Katy zrobiła to samo. Usiadłam na krzesełku czekając na odprawę, która rozpocznie się za piętnaście minut. Zdziwiło mnie, że Patrycja stoi bez walizki.
-Ed, gdzie twoja walizka?
-W hotelu.- spojrzałam na nią pytająco.- Bo jak wczoraj byliśmy w tym wesołym miasteczku to spotkałam taką babkę i jakbyś...
-Jasne. Nie jestem zła.- uśmiechnęłam się mimo iż było mi smutno, że wybrała karierę solową. W sensie nie do końca, bo wróci za miesiąc, ale tak mi dziwnie bez niej będzie.- Jesteś odemnie dużo lepsza. Powodzenia.- uścisnęłam ją i przeczesując włosy powędrowałam w stronę odprawy.
Będę za nią tęsknić.
Katy widząc moją minę przytuliła mnie i szepnęła ,, masz jeszcze mnie. Nie zostawię cię." Dobra z niej przyjaciółka.

~♡~

Hej kochani! Przepraszam, że rozdziały tak żadko. Teraz powinny być częściej bo... moja wena wróciła! Tak więc do następnego;*

wtorek, 1 października 2013

TEMAT: LUKE, TWITTER I POLSKA

RROZDZIAŁ POJAWI SIĘ JUŻ NIEDŁUGO

A TAK PO ZA TYM TO LUKE, TEN LUKE BROOKS PODAŁ DALEJ NA TT POLSKIEGO TWEETA NAPISANEGO PO POLSKU PRZEZ POLSKĄ FANKĘ! TO JAK WYGRAĆ ŻYCIE! NIE WIEM JAK WY ALE JA PŁACZĘ - BO PISZĘ TO NA BIERZĄCO- I TRZĘSĘ SIĘ I JESTEM ROZTRZĘSIONA A TO WSZYSTKO ZE SZCZĘŚCIA! JAKA BYŁA WASZA REAKCJA?