-Halo?
-,,Czy rozmawiam z Natalią Williams?''
-Tak, przy telefonie.
-,,Z tej strony Justin Bieber.''- Ledwo się powstrzymałam od krzyczenia.-,,Jak się czujesz?''
-Już lepiej.- Odpowiedziałam drżącym głosem.
-,,No to fajnie. Pewnie czujesz się tam samotna?''
-Już nie, przed chwilą dostawili mi koleżankę. Nazywa się Julia Roberts.
-,,Oo kojarzę dziewczynę. Była na castingu do teledysku ale nie przeszła, fanka.''
-O to może wezmę na głośno mówiący? Ucieszy się dziewczyna.
-,,Jeszcze bardziej się ucieszy jak wam wizytę jutro złożę, chcę cię lepiej poznać. Pogadamy sobie.''- Justin przyjdzie do szpitala? Do Mnie? Specjalnie żeby Mnie poznać i pogadać? Mi się to śni? -,,Włączyłaś już głośnomówiący?''- w tym momencie nacisnęłam na ikonkę.
-Tak.- odpowiedziałam.- Julia, Justin Bieber dzwoni.- Zwróciłam się do dziewczyny.
-Taa, jasne.- burknęła pod nosem, myśląc, że robię sobie z niej żarty.- Wiesz, że nie można używać telefonów komórkowych na terenie szpitala?
-Ja mogę!
-,,Hej.''
-Aaaaaa! Ja nie mogę! Ty nie kłamałaś! To serio Justin, o matko!- dziewczyna zaczęła krzyczeć a my z Jusem zaczęliśmy się śmiać z jej reakcji.
Do sali weszła pielęgniarka aby dać nam nocną dawkę leków. Nienawidzę ich. Są gorzkie i ohydne. Takie suche albo oślizgłe, blee.
Moja szafka znajdująca się obok łóżka została zapełniona tym wszystkim.
-Długo będę tu jeszcze tkwić?- zapytałam, niechętnie patrząc na tabletki.
-A co, śpieszysz ci się gdzieś?!- co za wredne babsko.
-Tak, śpieszy mi się.- powiedziałam i łyknęłam pierwszą dawkę tabletek.- To długo?
-Jeszcze sobie poczekasz.-spojrzałam tylko na nią spod byka i wzięłam resztę leków.
Położyłam się z powrotem z pozycji siedzącej i odwróciłam plecami do babki, gdy ta poszła do mojej współlokatorki.
~♥~
No, rozdziały pojawiają się coraz częściej, ale chciałabym żeby pojawiały się częściej, natomiast wena lubi zmienną być, haha. Natomiast co do rozdziału, nie podoba mi się on zbytnio. Planowałam go nieco inaczej, ale potraktujmy go jako wprowadzenie ;) Do następnego xoxo
Moja szafka znajdująca się obok łóżka została zapełniona tym wszystkim.
-Długo będę tu jeszcze tkwić?- zapytałam, niechętnie patrząc na tabletki.
-A co, śpieszysz ci się gdzieś?!- co za wredne babsko.
-Tak, śpieszy mi się.- powiedziałam i łyknęłam pierwszą dawkę tabletek.- To długo?
-Jeszcze sobie poczekasz.-spojrzałam tylko na nią spod byka i wzięłam resztę leków.
Położyłam się z powrotem z pozycji siedzącej i odwróciłam plecami do babki, gdy ta poszła do mojej współlokatorki.
~♥~
No, rozdziały pojawiają się coraz częściej, ale chciałabym żeby pojawiały się częściej, natomiast wena lubi zmienną być, haha. Natomiast co do rozdziału, nie podoba mi się on zbytnio. Planowałam go nieco inaczej, ale potraktujmy go jako wprowadzenie ;) Do następnego xoxo